No jasne... Dla chcącego nic trudnego. Gdyby ci ludzie chcieli pracować to znaleźli by pracę. I tutaj do porozumienia nie dojdziemy, bo ja znam naprawdę masę ludzi, którzy mogą pracować, ale wcale nie pracują.
Ja napiszę tak. Obaj macie po części rację, a po części się mylicie. Należy pamiętać o tym, że pojęcie "bezrobocie" nie jest tak wąskie jak podają to media. Obecnie negatywny wpływ na cały rynek pracy ma narastający kryzys gospodarczy, co powoduje powiększanie się grupy bezrobotnych osób tzw. "bezrobocie koniunkturalne", które wcale nie jest łatwo załatać tak jak przybor uważasz, że jak ktoś chce to może podjąć pracę, ponieważ przy ujemnym stopniu rozwoju gospodarczego cała gospodarka kraju zaczyna się kurczyć, czyli ci którzy mieli pracę mogą ją stracić, a co za tym idzie. Idą za tym zmniejszone wpływy nie tylko do budżetu państwa, ale również do prywatnych firm, które nie mogą sprzedać tyle towaru ile by chciały, ponieważ nie ma wystarczającego popytu na rynku. Tu koło się zamyka, ponieważ to pociąga kolejne straty miejsc pracy itd...
Masz jednak trochę racji, ponieważ to nie tylko bezrobocie koniunkturalne występuje w gospodarce. Występują przecież również bezrobocie technologiczne, strukturalne, frykcyjne, czy sezonowe. Częściowo jest tak jak piszesz, że jeśli ktoś się stara, jest mobilny (gotowy do zmiany miejsca zamieszkania), podnosi kwalifikacje, czy może przekwalifikowuje się zawodow to pracę raczej znajdzie, ale tu pojawia się problem, mianowicie praca może być nie taka o jakiej zawsze myślał...
Kuroi, to wszystko ma to samo dno, bo niby do czego prowadzi wojna? Do zagłady. A co będzie jak wojna zostanie zapomniana? Świat skupi się na technologiach typu właśnie roboty. A o przeludnieniu zaczął PBaran, za co bardzo ładnie przeprosił ;)
Ale wiecie, co w tej wojnie jest najbardziej bez sensu? Znacie różne zwierzęta, które rywalizują o terytoria lub o samicę, te zwierzęta mogłyby się przecież pozabijać. A nie robią tego, walczą, lecz aby pokonać wroga, a nie go zabić. I tu się nasuwa pytanie, jak głupi musi być człowiek, żeby zabijać innych ludzi. Zwierzęta chociaż starają się nie zabijać osobników swojego gatunku, a człowiek to robi bez skrupułów.
Przybor, porównywanie człowieka do zwierząt jest krzywdzące, oczywiście dla tych drugich... Pisząc jednak na temat. Ewolucja doprowadziła u człowieka do "inteligentnego rozumowania i myślenia" (tja... fajnie to brzmi w stosunku do ludzi, ale tak się uważa) i w tym przypadku, człowiek nie ma już tylko na celu pozyskiwanie nowych terenów, tzn. nie do końca tak jest ponieważ jest to jeden z czynników, ale nie zawsze. Drugą stroną jest to, że człowiek ma inne środki niż zwierzęta i tu należy się dopatrywać poruszonego przez Ciebie tematu ofiar w tych walkach o terytoria. Jeśli człowiek nie maiłby do dyspozycji całego swojego arsenału, tylko swoje własne ciało to ofiar tych by nie było na taką skalę, ponieważ dużo mniejsze możliwości zabicia ma człowiek wyposażony w pałkę, miecz, nóż, broń palną, czy rakietę Tomahawk, niż same pięści, czy zęby... Jeszcze wracając na chwilę co do walk zwierząt o terytoria. Częściowo mylisz się ponieważ ponoszą one śmierć jednak dość często w wyniku tych walk. Może nie w sposób do końca bezpośredni, ale wynikający ze starć. Oczywiście to co napiszę nie dotyczy wszystkich zwierzą, ale z niektórymi tak jest. Małpy, czyli "prawie ludzie", często zabijają pseudo pałkami wrogów podczas takich walk. Bitwy te wyglądają bardzo podobnie do ustawek tzw. pod małp (kiboli). Prawdą jest że zwierzęta ponoszą rzadko śmierć w wyniku rywalizacji o terytoria, ale często odniesione rany w takich strciach skutkują śmiercią, ponieważ selekcja naturalna nie oszczędzi rannego, słabego zwierzęcia.
P.S.
P.S. Kuroi, dlaczego założyłeś już 3 konto, jak na żadnym nie masz bana?
To jest chyba to z którego pisze po powrocie.