To może odświeżę wątek i napiszę, jaki jest mój sposób. Wypracowałem go sam, nie czytając jeszcze żadnych poradników. Niektóre rzeczy wykrystalizowały się dopiero w ostatnim czasie - długo się uczy na błędach i dochodzi do "najlepszego" (na daną chwilę) sposobu. Kilka sztuczek było też już wcześniej wymienionych.
1. Przygotowanie do rebelii (zdobycze). Warto zacząć przygodę jako wasal i podbić trochę włości. Biorąc pod uwagę sposób przydzielania lenn przez króla najlepszym sposobem jest atakowanie miast, a nie zamków. Dlaczego? Gdy podbijesz i dostaniesz od króla miasto, będziesz władał(a) również przyległą wsią. A dla obliczeń wykonywanych przez grę te 2 posiadłości będą się liczyć prawie tak, jak miasto. Z kolei podbijając miasto, okoliczne wioski zostaną rozdzielone między innych lordów. Jako że król stara się rozdzielać po równo, to bez względu na Twoją reputację, stosunki z królem i tego, kto zaczął oblężenie, wkrótce przestaniesz dostawać nowe nabytki - dostaną je inni. Dostając miasto, też zmniejszasz swoją szansę na nastepną posiadłość... ale nie tak bardzo, ponieważ w tym czasie posiadłości innych lordów też rosną (o okoliczne wsie). Drugi powód - gdy rozpoczynasz rebelię, wsie powiązane z miastem stają się automatycznie Twoje (zostają odebrane lordom i przechodzą na Twoją własność), czyli dostajemy coś "za friko". Trzeci powód jest bardziej prozaiczny - dochód z miast jest większy niż z zamków.
2. Przygotowanie do rebelii (pokój). Przed rozpoczęciem rebelii warto wykonać questy dające zawarcie pokoju z aktualnymi wrogami frakcji. Przynajmniej na samym jej początku nie będzie trzeba prowadzić wojny ze wszystkimi naraz.
3. Przygotowanie do rebelii (kasa). Nie warto zaczynać rebelii bez zapasów gotówkowych. Ja miałem ok. 300 tys. i czułem się bezpiecznie (finansowo). Trzeba pamiętać, że wykorzystując trik z punktu 1., na początku dostaniemy sporo wsi wokół naszych miast i warto w nich byłoby zbudować jakieś udoskonalenia (przede wszystkim wieże strażnicze i punkty z posłańcami - aby informowały nas o pojawieniu się w okolicy wroga). Teraz mam ok. 400-500 tys. denarów, przy tygodniowych wydatkach rzędu 80 tys. i dochodach ca. 50 tys. Skąd reszta kasy? -> piszę ponizej.
4. Jeńcy. Wszyscy moi NPC mają bronie obuchowe, do bitew w polu najwięcej biorę lansjerów, a do szturmów sporo nordyckich weteranów. Część z nich ma obuchy, więc ogłuszają przeciwników i pod koniec bitwy mam z czego wybierać (mogę wziąć do niewoli wysokopoziomowych, cennych jeńców).
5. Handel. Co jakiś czas urządzam sobie wycieczki handlowe. Przewożę aksamit, oliwę, wino i gary z południa na północ, skóry, narzędzia i żelazo z północnego wschodu na południe oraz przyprawy i sól z południowego wschodu w okolice Yalen. Na jednej skórze można zarobić (średnio) 350-450 denarów, na przyprawach i aksamicie jeszcze więcej. Przydają mi się tu bardzo 3 rzeczy: wysoki poziom handlu jednego z NPC, wysokie relacje z miastami (jeszcze lepsze ceny) oraz szybkość poruszania się.
6. Poruszanie się. Moja drużyna liczy... 9 chłopa (ja + 8 NPC). Szybkość poruszania się po mapie: bez obciążenia ponad 10, z towarami napchanymi na maxa nie schodzi poniżej 8,5 (w dzień).
7. Oddziały szybkiego reagowania. W każdym zamku/mieście trzymam przynajmniej 50-60 lansjerów. Mogę dzięki temu jeździć bez wojska, a w razie pojawienia się wroga lecę do najbliższego zamku/miasta i biorę ekipę (oczywiście nie piszę tu o wrażej wyprawie wojennej, tylko pacyfikowaniu niewielkich eskapad). Lansjerzy są IMO najlepszymi wojakami na takie sytuacje - są uniwersalni i mają obuchy (jeńcy!). W sytuacji, gdy jeżdżę z 8 ludźmi, to jestem w stanie uciec przed każdą wyprawą wojenną, z kolei pojedynczy lordowie sami zaczynają mnie ścigać. A ja podprowadzam takiego delikwenta pod swój zamek, biorę lansjerów i jadę po nim jak po łysej kobyle.
8. Załogi zamków i miast. W zamkach mam po 200-250 chłopa (najlepszych), w miastach po 300-350, we frontowych nawet po 600. Typowa obsada zamku: mniej wiecej 50 huskarli, 50 nord veterans, 50 vaegir marksmen, 50 lansjerów i trochę rycerzy/sharpshooterów/sierżantów. Dzięki temu mogę bezstresowo operować na drugim końcu mapy/handlować, a w momencie ataku na zamek, szybko jadę z moimi NPC na odsiecz (szybkość oddziału powyżej 10,0), biorę część załóg z okolicznych włości (tak ze 400 wojowników) i włączam się do bitwy. Mało jest ekip, które są w stanie zdobyć zamek/miasto obsadzone przez ok. 600-700 najwyższej jakości jednostek. W każdej skrzyni trzymam też kołczan dobrych strzał, żeby móc w razie czego zamienić tarczę (mogę się schronić za murem) na dodatkowy zapas "amunicji" (33 strzały to dość mało, z 66 da się już coś konkretnego zrobić).
9. Zapasy żywności. W każdym zamku trzymam trochę żywności z innego zakątka Calradii (np. ser w Reyvadin, ryby w Halmarze). Lokalne specjalności mogę tanio kupić na miejscu. Frykasy z odległych krain trzymam na czarną godzinę (podnosi ono morale, które jest niskie, gdy idę na wyprawę z dużą drużyną).
10. Zarządzanie przeciwnikiem. Nigdy nie wykańczam frakcji do końca, gdy pozostał choć 1 silny przeciwnik. Powód? Przy rozbiciu frakcji, jej lordowie przechodzą do innych przeciwników, wzmacniając ich znacznie. Autor wątku już pisał o zamku bronionym przez kilkudziesięciu lordów. Dziękuję, postoję... Wolę mieć 3 frakcje posiadające po 1 zamku z 10 lordami w środku (część gnije w moich lochach) w każdym z nich niż 1 zamek z 30 lordami.
11. Ogólna uwaga. Niezależnie od sposobu grania, warto już na samym początku zgromadzić docelową ekipę NPC i razem z nimi powałęsać się po mapie wykonując questy, walcząc z bandytami i handlując. W późniejszym etapie gry to oni, obok Twojej postaci, będą mieli kluczowe znaczenie w grze. Co prawda AI gry jest denne, ale nawet ktoś denny ze świetną bronią, zbroją, jeżdżący na wypasionym rumaku i przede wszystkim posiadający niezbędne dla drużyny umiejętności będzie wygrywał dla nas wojnę.