Generalnie wybieram taką broń jaką nacja której służę używa, czyli w przypadku Rhodoków i Swadian biorę kuszę i nie wiele mnie obchodzi, która jest lepsza, bardziej liczy się klimat. W każdym razie kusza ma parę niezaprzeczalnych zalet. Jej podstawowym atutem którym bije na głowę łuk jest toże nie wymaga
żadnych punktów skill'a, aby być skuteczną. Wystarczy mieć 10 siły aby móc używać najcięższej (siege) i jest ona celna nawet przy małym wyszkoleniu. Dla porównania trzeba mieć 12 siły i cztery punkty w Power Draw (i pewnie tyleż w Horse Archery, jeśli chce się celnie strzelać z końskiego grzbietu). Jeśli gra się na niskim poziomie trudności i nasze
alter ego to "Conan Barbarzyńca", który sam wygrywa bitwy nie ma to większego znaczenia, ale jeśli idzie się bardziej w realizm to te punkty są bardziej potrzebne w Inteligencji i Charyzmie oraz w umiejętnościach "lidera".
Poza tym co już wspomniano kusza nadaje się nieźle do oblężeń - często trzeba trafić jakiegoś gościa któremu wystaje tylko głowa zza muru, a przy kuszy można się przymierzać do strzału dowolnie długo.
Niemożność używania kuszy na koniu to raczej mały problem (przynajmniej dla mnie), bo jeśli już walczę konno to używam lancy lub broni jednoręcznej (jeśli nie można się rozpędzić lub utknie się w tłoku). Z drugiej strony nie wyobrażam sobie Khergity z kuszą...
W kwestii realizmu to kusze powinne być potężniejsze z tego choćby powodu, że każdy istniejący łuk napinano ręką, a istniały przecież kusze których ręką się nie dało napiąć i używano wind - zresztą zdecydowaną
większość kusz napinano nogą. Co więcej konni kusznicy również używali do tego nogi i bardziej realistyczne było by dopuszczenie do używania konnego również zwykłych kusz (heavy i siege raczej nie), ale ich przeładowanie powinno być możliwe tylko wtedy gdy koń stoi). Przy okazji można by uniemożliwić używanie łuku długiego z końskiego grzbietu - przecież to nonsens.