Racibor Mądry z Iłży:
Racibor obudziwszy się z letargu. Dostrzegł w pierwszym momencie rudą czuprynę jednego ze swoich kompanów. Był to Sanderus, który jeszcze niedawno w karczmie, namówił go do nabycia po promocyjnej cenie, kropel potu św. Jerzego. Wmawiając, iż po wypiciu ich wejdzie w posiadanie niewyobrażalnej tężyzny fizycznej. Na samą myśl o tym, miał ochotę udusić go gołymi rękoma. Na nieszczęście grube sznury, którymi miał związane ręce o palisadę uniemożliwiały mu dokonanie tego. Po czym rzekł do niego, iż nigdy nie dopuści do tego, żeby uszedł bez karnie z tej jaskini. Rozglądając się po jaskini, dostrzegł resztę nieszczęsnych, tymczasowych towarzyszy. Jedyną przyjemną i godną uwagi, była naga Barbara, do której dzień wcześniej Racibor ubiegał się z zalotami. Była to piękna czarnowłosa mulatka o szarych oczach, z wyglądu nie przypominająca swojego prawdziwego wieku. Jedynie, we wszystkim przeszkadzał jej syn Hycacinth, który na szczęście wciąż spał. Mijały godziny, a Racibor wciąż nie mógł się nadziwić jej wdzięków.