Ja tam stawiam na średnią jazdę, coś w stylu husarii. Jeśli gram Nordami, lub Rodokami to kawalerię tworzę z NPCów zebranych po tawernach. Moja jazda jeździ na koniach o nazwie Hunter, lub o podobnych statystykach, w skład uzbrojenia wchodzi tarcza, plus jakaś broń jednoręczna, lanca i dwuręczna broń o dużym zasięgu, gdyby skłuto konia pod jeźdźcem. Przywdziewam swoich kawalerzystów w najlepsze kolczugi i zbroje skórzane, bo płytówki mi się nie podobają i nie pasują do tej formacji. Taka kawaleria powali konnych łuczników i ciężkozbrojną jazdę, jest to jazda uniwersalna.
Moja taktyka to hajda przed siebie ;-), bo rozkazy w grze są skąpe. Jeśli mam piechotę i walczę z Khergitami to ją gdzieś ustawiam i rozkazuję bronić pozycji, sam jeżdżę i ich wybijam, na dodatek Khergici wdają się w walkę wręcz z moją piechotą :-).
Nie umiem używać broni miotanych, ostatnio zedytowałem swoją postać i ją wymaksowałem - tak wtedy udawało mi się wymiatać łukiem. Lancą dosyć często nie udaje mi się trafić, myślę, że jestem takim średnim graczem. Bardzo się wkurzam, gdy mi zabrakło milimetrów do trafienia wroga mieczem, gdy rozpędziłem swojego konia.