To prawda, że dołączenie do jakiejś frakcji sprawia ze zyskujemy wrogów, ale i profity. Przybliżę historię mojej postaci. Dołączyłem do sojuszu Rhodocy-Vaeigrzy u króla Gravetha i podczas mojej 23 dniowej służby zebrałem armię liczącą 145 żołnierzy (głównie ciężka swadijska kawaleria, rhodoccy doborowi strzelcy oraz najemne ostrza) i dwukrotnie mój skarbiec zasilił okup wysokości 11 tysięcy za wrogiego króla oraz po 4,5 oraz 4,8 za znaczących lordów oraz 2,8 za jednego. Reszty nikt nie chciał wykupić, więc ich wypuściłem czym zwiększyłem sobie honor ;p
Odpowiednio prowokując potyczki doprowadziłem królestwo Nordów do ruiny, a ich lordowie mieli jedynie małe, liczące po ok. 45 żołnierzy armie. To samo spotkało Chanat Khergacki i Swadię.
Wypowiedziałem wasalstwo Gravethowi, zachowując przy tym dobre stosunki z Rhodocami i Vaegrami. Potem rozpocząłem aneksję ziem Nordów. W przeciągu 9 dni w grze podbiłem prawie całe wybrzeże. Na chwilę obecną posiadam Sargoth, Tihr (niestety Vaeigrzy ubiegli mnie przed zajęciem Werchag) i wszystkie zamki oprócz jednego, który jest pod oblężeniem... Vaeigrów. (chciwe dranie ;p) Od czasu do czasu nordyjscy lordowie próbują napadać na moje karawany, ale mają po 10 woja (ostatniego spotkałem z jednym łucznikiem i husklarem. oczywiście walczyłem z nim honorowo, jeden na jednego)).Swadia zaproponowała mi pokój, co właściwie odracza jedynie ich egzekucję i będą zaraz po Khergatach.
Moje zamki zapełniam Najemnymi Doborowymi Strzelcami lub łucznikami/oszczepnikami z wyzwolonych jeńców lub antariańskimi rekrutami. Mam garnizony po ok 230-250 żołnierzy co na razie skutecznie powstrzymało oblężenia.