Ran spojrzał krytycznym okiem na radę i najpierw przekazał im, co powiedzieli przybysze. Po chwili sam zajął głos - Pomyślcie, że to może być dla nas okazja. Jest ich tutaj kilku, nie dostaną tak jak głosiciele luksusów, nie ogłaszają się bogami. Nie ustąpimy im naszych miejsc. Nasza ludność im nie zaufa, bo pamięta głosicielów. Nie ma szans, aby tamten incydent się powtórzył. Oni zaś przynoszą nam odpowiedzi na nasze pytania, tak długo nas nurtujące. Są kupcami Republiki Skrii, jeśli nawet byśmy ich nabili na pal, to myślicie, że ich władcy nie dowiedzą się gdzie stracili sygnał ze swym statkiem? Przybyliby tutaj. I zmiażdżyliby nas. Mają możliwość podróży pomiędzy układami, potrafię się z nimi porozumieć za pomocą tego urządzenia, jakie technologie mają jeszcze w zanadrzu? I jakim cudem nasza armia miałaby się im przeciwstawić? No chyba, że chcecie doprowadzić do upadku naszego gatunku. To możemy zakończyć nasze marzenia o kosmosie w tym momencie. Bo jeśli będziemy każdą rasę traktować jako podrzędną rasę, albo jako agresorów to pierwsza lepsza napotkana cywilizacja nas stłamsi. Nasz lud musi pokonać swoje lęki i nauczyć się współpracować. Jestem pewien, że jeśli im pomożemy, to może nam się to opłacić. Słyszeliście co mówili, mają tutaj wyznaczyć nowe szlaki handlowe. Wyobraźcie sobie jak wielkie przyspieszenie gospodarki, jak i rozwoju techniki moglibyśmy osiągnąć, gdyby ten szlak przechodziłby przez nasz układ. Po trzecie w czasie ewentualnych napraw, będziemy mogli z nimi rozmawiać i dowiemy się co nieco o galaktyce. Będziemy mądrzejsi o tyle faktów. Nie mówię, że mamy ich wynieść na podest. Traktujcie ich jako szansę, którą możemy wykorzystać. Traktujcie ich jako nowe odkrycie i jako partnerów w biznesie. Możemy również założyć, że jest więcej cywilizacji w kosmosie. Nie możemy sobie pozwolić, aby kontakt z każdą z nich zaczynać od wojny. Myślę, że to logiczne, że oni się od nas różnią. - zwrócił się wtedy do przybyszów, zakładając z powrotem maszynę tłumaczącą - Powiedźcie na czym miałaby polegać nasza pomoc.