11 stycznia Anno Domini 1648.
Godzina 21:30
Berdyczów, Ukraina
Wszyscy
Można powiedzieć, że znaleźliście się w niewłaściwym miejscu, oraz niewłaściwym czasie...
Gdy każdy z was, we własnych sprawach przemierzał te okolice, stało się coś, czego się nie spodziewaliście. Okoliczni kozacy zbuntowali się przeciw władzom miasta, które bez przerw ich uciskały na tle narodowościowym, oraz gospodarczym. Wysokość podatków, oraz coraz częstsze akty opresji, spowodowały, że grupie hultajów udało się wywołać bunt. Ostrzegano was przed tym kilka tygodni temu, ale nie braliście tego na poważnie. Jednak wczoraj, fikcja stała się rzeczywistością. Podczas, gdy spokojnie przemierzaliście trakty, dookoła was wybuchały walki. Nie chcieliście się w nie mieszać, za wszelką cenę próbowaliście wycofać się z obszaru walk, co spowodowało, że zaczęliście współpracować. Niestety, ostatnia możliwa droga ucieczki, została zagrodzona przez grupę dragonów. Wypalili w waszą stronę salwę, która nie spowodowała większych strat, natomiast, przez nią, zemdlał Jan Zagłoba. Wobec liczebności wroga, poddaliście się. Po tej sytuacji, wszyscy znaleźliście się w celi warowni, oczekując na swą śmierć. Wasze rzeczy zostały uprzednio skonfiskowane, oraz schowane w depozycie. Nawet ubrania zamieniono wam na stare łachmany. Po trafieniu do celi, udało wam się ocucić Jana, oraz rozejrzeć się, co do waszej sytuacji. Cela jest dość szeroka, posiada jedno okno z kratami, oraz strzechę u góry. Na środku stoi miska z wodą, oraz wyleguje się siano. Poza wami, w celi jest wiele osób, głównie zbuntowanych kozaków, których co rusz strażnicy wyciągają. Bezpowrotnie, według pozostałych więźniów. Poza rozmowami, słychać płacz, oraz modlitwy więźniów.