Gdy poczęliście schodzić do podziemi, Michał rzekł szybko: Boję się ciemności! Nie wejdę tam!, po czym wyszedł z korytarza, na co, włodarz zareagował jedynie śmiechem. W zamian za niego przysłał wam jednego ze swoich ludzi, który ponoć znał tę ziemię. Podszedł do was, oraz przedstawił się imieniem: Kazimierz. Wraz z nim, skoczyliście w czeluści.
Wewnątrz katakumb, spotkała was przede wszystkim ciemność. Żaden z was, nie pomyślał o tym, aby wziąć pochodnię. Jedynym źródłem światła była mała szpara przed wami. Przestaliście słyszeć głosy z powierzchni, a zaczęliście słyszeć delikatne kapanie wody. Sam korytarz, był niewygodny i drążony na szybko, jak kozackie kryjówki.