Mężczyzna wdzięcznie przytaknął i szybko czmychnął, opuszczając statek, a następnie doki. Gdy tylko oddalił się znacznie, przystąpiłeś do chowania skrzyń i przeszukiwania ich. W większości, pośród trzynastu skrzyń, które naliczyłeś, znajdowały się nieco przestarzałe muszkiety skałkowe z grawerami sugerującymi kyraliańską produkcję, wszak jako wprawiony żołnierz wyłapałeś, że nie są to oryginalnie kyraliańskie grawery, gdyż wyglądają, jakby były podrobione. Znajdowało się też tutaj mnóstwo amunicji, choć większość z nich to patrony dostosowane właśnie do tych muszkietów. Oprócz tego liczne rapiery i szable nienajlepszej jakości, również z podejrzanymi, kyraliańskimi grawerami.
Rozejrzałeś się po ładowni, wszak nie odnalazłeś jakiś szczególnie tajnych przejść, czy skrytek. Wyszedłeś na pokład i zamknąłeś ładownię, wszak brak było kłódki - nie znalazłeś również takowej w pobliżu, wobec czego musiałeś ją opuścić bez ryglowania. Udałeś się zaś w kierunku administracji doków - był to niewielki budyneczek całkiem przystępnie wyglądający, z szerokim balkonem na drugim piętrze. Wkroczyłeś do środka i zauważyłeś niewielkie pomieszczenie - naprzeciwko Ciebie znajdowało się biurko, przy którym siedział jakiś urzędnik wypełniający papiery piórem, który nawet nie zwrócił na Ciebie uwagi. Po jego prawicy i lewicy znajdowały się schody, które najpewniej prowadziły na wyższe piętro...