Zamknąłeś oczy i zacząłeś skupiać się na wszelkich doznaniach, jednak... jednak nic nie przychodziło. Nagle, jedne z drzwi dosłownie wyskoczyła z ram (w sumie razem z ramami) i gruchnęło o przeciwległą ścianę. Przerażony dostrzegłeś, że wychodzi z ów pokoju... mieszczanin. Gdy jednak przeniósł swój wzrok na Ciebie zauważyłeś, że jego oczy są przekrwione i podkrążone, twarz zaś dziwnie postarzała i blada. Spiorunował Cię wzrokiem i powiedział niepokojącym, nienaturalnym wzrokiem.
- Czego tu, służalcze?