Urzędnik przytaknął i obiecał ochronę, zaś ty udałeś się do Dyrektora. Tam, stając przed jego obliczem, wręczyłeś mu kartę, a on dokładnie ją przeczytał. Widziałeś na jego twarzy narastający gniew...
- Tak jak myślałem. - rzekł ze skrywaną frustracją. - Orżnęli nas na sto skrzyń. Albercie - rzekł do służącego. - Pędem do doków, poślij Admirała de Touillie w pościg za tymi śmieciami. Niech zatopi, zajmie, cokolwiek, byle unicestwić. Zaś Pan. - zwrócił się już do Ciebie. - Doskonale spisał się ze swojego zadania. Niewielu jest tutaj takich, coby choć do stu doliczyli.
Machnął na służącego, a ten przyniósł Ci sakiewkę z denarami.
- Trzydzieści denarów za Pańską fatygę. I teraz mam dla Pana propozycję. Otóż, potrzebuję kogoś, kto faktycznie potrafi sprawnie rachować, albowiem jak Pan już wie, szykujemy rozbudowę portu. Trzeba mi nadzorcy, który by nie tylko kontrolował robotę robotników, ale też, czy nawet przede wszystkim, prowadził szerokie rejestry wszystkiego, co na budowie jest w szczegółach - łopaty, kilofy, cegły, wszystko. Jest Pan zainteresowany?