themeBól doszedł w końcu do Twojego ciała i go sparaliżował, gdy odpłynęła adrenalina. Był potężny, a energia dosłownie momentalnie uleciała z Twojego ciała. Powolnym, posuwistym krokiem poszłaś w stronę napastników, którzy obecnie kroczyli wzdłuż uliczek miasta zwartym szykiem. Szłaś powoli, toteż zbliżałaś się bardzo powolnie. Dostrzegłaś, że na ulicach trwa zażarty bój - nieliczne dobitki straży miejskiej i legionu bronili ostatkami sił ulic, ostrzeliwując się z napastnikami. Idąc przed siebie widziałaś, jak są rozstrzeliwani, rozpłatani mieczami sprawnie i szybko. Armie wroga podzieliły się i systematycznie, krok po kroku zdobywały miasto, a nieliczni obrońcy nie mogli stawić im oporu. Znalazłaś się w końcu na dróżce prowadzącej wprost na czoło kolumny wroga. Plecami do Ciebie stały dwie linie kompanijnych żołnierzy, które po chwili padły na ziemię, rozstrzelane przez najeźdźców. Kroczyłaś w stronę potężnej kolumny, ona zaś w stronę Twoją. Nagle, cała kolumna zatrzymała się, a na przód wyszło kilku muszkieterów, którzy przyklęknęli i wycelowali muszkiety w Ciebie. Poczułaś, że oto właśnie nadeszła finałowa scena Twojej kariery i Twojego życia, gdy dowódca unosił rękę i gdy zaczęła ona opadać, dając znak do oddania strzału...
Usłyszałaś strzały jednak dużo wcześniej, nim jego ręka opadła. Gdzieś z dachu. Cała armia nagle zwróciła uwagę w kierunku dachu, a dowódca padł z kulką w głowie. Usłyszałaś, że coś zjeżdża po kafelkach i nie zdążyłaś odwrócić nawet oczu, gdy tuż przed Tobą spadł na ziemię... Komandor! Mężczyzna oddał jeszcze kilka strzałów z pistoletów (wielostrzałowych), a zanim muszkieterzy ponownie przymierzyli się do celowania, rzucić niewielki granat przed siebie. Odwrócił się do Ciebie i uśmiechnął w swoim zawadiackim stylu, a następnie wpadł na Ciebie, unosząc Cię na bark i biegnąc w tył. Bez słowa zaczął tachać Cię w tył, potem przez uliczki, aż dotarliście do ślepego zaułka. Zrzucił Cię wówczas i prędko podniósł jedną płytę skalną, pod którą kryło się pionowe wejście do tunelu. Wskazał Ci palcem, abyś weszła do środka, oglądając się na ulicę, czy wróg nie nadciąga...