Poderwałaś się prędko z ziemi (ze sterczącym ostrzem w barku) na wroga i wpiłaś swoje palce w jego oczy. Ten zaczął krzyczeć, a kiedy go ugryzłaś dość dotkliwie, on ryknął i chwycił Cię za gardło. Bądź co bądź, był to rosły facet, więc siła jego była większa. Odsunął Cię od siebie, a następnie z całej siły uderzył w twarz tak mocno, że natychmiast poleciała Ci z nosa krew.
- Pierdolona szmata. - syknął. - Najpierw Cię zabiję, a potem wyrucham! - krzyknął głośniej. Po tym, zbliżył się do Ciebie i zaczął Cię z całej siły kopać w brzuch, leżącą na lewym boku. Czułaś, jak jego kopniaki dotkliwie ranią Twoje organy wewnętrzne... tak, dziwne to uczucie.