- Mogę zawsze przeprowadzić operację na żywym mózgu... ot zrobimy z niego warzywo - zaśmiał się Gabriel. Po chwili kontynuował - Zastrzyk, oczywiście że zastrzyk. Mam odpowiednią substancję. Podrzucimy go gdzieś do jakiegoś parku, przez godzinę będzie się ślinił jak niemowlak. Klucz sobie zachowaj, nie wiadomo kiedy się przyda - powiedział na odchodne, po czym zszedł do piwnicy. Słyszałeś, jak chłopak zaczyna się drzeć, że przeprasza, że będzie psem, że będzie na każde nasze skinienie. Po chwili ten krzyk został przerwany, jakby chirurgicznym nacięciem.
Co robisz?