Tak i zapewne większość ma najlepszą zbroje płytową w komplecie, najlepszy łuk wojenny, 2 kołczany najlepszych strzał i wielki najlepszy miecz dwuręczny...A gdzie realizm?
Wątpię... owszem sam na początku wybrałem taki "zestaw"... ale tego save'a już od dawna na dysku nie mam... i strzelanie ze grzbietu konia przestało mnie kręcić, póki nie zacząłem doceniać walki pieszej.
Obecnie gram z (szok!): idealnej wagi buzdyganem (ten z drewnianą rączką... taki klasyczny i krótki jak #$@#&), rycerską heraldyczną tarczą (żeby się osłaniać), mistrzowskiego wykonania kuszą oblężniczą, stalowymi bełtami w dużej ilości (i tak słaba jak na najlepszą kuszę z gry). Zatrzymałem sobie również (z łupu) kamienie... tak dla odskoczni porzucać sobie w looter-sów dla rozrywki...
Płytówki od dawna nie noszę.. wcześniej nakładałem zbroję krytą, ale obecnie zmieniłem na heraldyczną z surcotem (dla "herbu").
Tak... gram konno, ale gdy zostaje kilku przeciwników, czy też walka toczy się na górzystym terenie, to schodzę z Chargera i walę z kuszy i jest fajnie.
Wg. mnie przy odpowiednich umiejętnościach każda broń może wymiatać (no ok, z wyjątkiem tych kusz... chyba, że ktoś non-stop headshot-y wali...)
Pozdrawiam!