Ułożyłaś się wygodnie w fotelu i zaczęłaś śnić...
Śniło Ci się, że jesteś w domu Olivii. Twoim domu, ponieważ zostałaś adoptowana przez nią. Znalazłaś się w gabinecie swojej matki, ale nie jako osoba fizyczna, tylko jako jedna z figurek stojących na półce. Próbowałaś rozejrzeć się, ale nie mogłaś poruszyć głową. Miałaś dobry kąt widzenia na część z biurkiem twojej matki... Obraz Ci się wyostrzył i zauważyłaś, że Olivia siedzi przy biurku i przegląda jakąś książkę. Po chwili zadzwonił telefon, Olivia podniosła słuchawkę i usłyszałaś:
- Tak, słucham?....Aha....Dobrze, niech wejdzie - i odłożyła ją. Zauważyłaś, że jest zła, ale starała się tego nie okazać po sobie. Odstawiła książkę na bok, złożyła dłonie i wbiła swoje spojrzenie w kierunku drzwi. Po chwili otworzyły się i do gabinetu wpadła Jane Barnett. Czułaś od niej wściekłość, miała rozmazany makijaż przez łzy, lecz starała się również opanować. Podeszła do biurka i głośnym głosem powiedziała:
- Musiałaś to zrobić, prawda?!
- To było dla twojego dobra, Jane - odpowiedziała spokojnym tonem Olivia.
- Pieprzysz! Nienawidzisz go i nie mogłaś znieść, że odnalazłam szczęście!
- Przy zabójcy? To assamita, mam nadzieję, że jeszcze pamiętasz naszą historię.
- Sram na historię! Zrobiłaś to tylko przez to, bym ja nie mogła być szczęśliwa!
- Zapominasz się Barnett. Jestem twoim Protegowanym, moja uczucia do tego... zabójcy się nie liczą.
- Dlaczego aż tak nas nienawidzisz? Dlaczego nie pozwolisz nam cieszyć się sobą?!
- Bo nie tylko ja widzę, że ten związek nie ma przyszłości. Jak myślisz, czemu assamita wyjechał z miasta?
- Po..podobno dostał jakiś kontrakt - odpowiedziała Jane, próbując zapanować nad emocjami.
- Nie, moja droga. Został wezwany przed własną Radę również z tego samego powodu, z którego ty tutaj stoisz. Z powodu waszego zakazanego związku. Assamici nie mogą kochać i być kochanymi. To maszyny do zabijania. Potrafią tylko niszczyć.
- To kłamstwo! To... to wszystko kłamstwo! Jeden wielki stek bzdur!
- Niestety, taka jest prawda. Wy nie potrafiliście zakończyć tego... związku. Trzeba było działać za Was.
- Doigrasz się jeszcze Waterson! Przysięgam, nigdy Ci tego nie wybaczę! - po czym obróciła się na pięcie i wybiegła z pokoju. Zauważyłaś, że Olivia zachowywała spokój i wróciła do czytania książki. Spostrzegłaś, że poleciała jej jedna krwawa łza...
Obudziłaś się w nie swoim łóżku. Czułaś, że jesteś rozebrana, ale nie pamiętasz kiedy i gdzie zrobił to Klaudiusz. Rozejrzałaś się po pokoju i zauważyłaś piękny widok na panoramę Wiednia. Wieczór już był w całości, księżyc stał wysoko na niebie. Ponownie się rozejrzałaś i zauważyłaś swoje ubranie wyprane i wyprasowane zawieszone na wieszakach... Oraz to, w które miałaś się ubrać na dzisiejszą noc. Drzwi do twojego pokoju były zamknięte.