David powoli i ostrożnie zaczął podchodzić w stronę rozbitego samochodu, starając się pozostać cały czas w mroku lub chować się za rzeczami zasłaniającymi jego postać pasażerom auta. Być może były to gruzy ze stojących wzdłuż ulicy, a uszkodzonych w czasie walk budynków, być może poprzewracane śmietniki, być może inne pojazdy, zdewastowane lub też nie. W każdym razie, starał się pozostać niezauważonym tak długo, jak to możliwe. Najpierw krył się tylko przed wzrokiem potencjalnych ofiar wypadku, jeśli takie żyją jeszcze, lecz po chwili doszedł do wniosku, że przed kimś lub czymś kierowca auta musiał uciekać, postanowił więc również chować się przed wzrokiem kogokolwiek, kto mógł nadejść ze strony, z której nadjechał samochód nim uderzył w sygnalizację świetlną.