Na pewno sieć będzie mniej gęsta. Choć może być wręcz przeciwnie. (...)Skoro będzie wolny rynek to może powstać sporo prywatnych... Sądzę jednak ,że skoro jest takie a nie inne zapotrzebowanie na biblioteki to pewnie się połączą. Za to jedno jest pewne jakość tego wszystkiego skoczy w górę. Pewnie pojawią się opcję wypożyczania na odległość itd. w przypadku posiadania karty bibliotecznej i jakiegoś abonamentu. Opcji jest wiele. Pewnie będą też darmowe biblioteki ale serio dla czytelnika było by problem opłacać dostęp dajmy na to za 15zł/30zł na kwartał/miesiąc whateva? Takie straszne?
Btw oprócz takich bibliotek publicznych małych istnieją jeszcze o statusie instytucji wojewódzkiej czy nawet krajowej, musiałoby to być finansowane z prywatnych pieniędzy albo z uczelni(of kors prywatnych) w danym regionie, bo nie jestem pewien czy jakieś abonamenty czy opłaty jednorazowe za wypożyczenie by dały radę utrzymać taką instytucję, tym bardziej, ze wtedy liczba odwiedzających ograniczyłaby się mocno do ludzi z uczelni.
Generalnie uzależnienie utrzymania czegoś z prywatnych pieniędzy wydaje mi się nie do końca stabilnym środkiem finansowania oraz w ogromnej mierze niemożliwym do zrealizowania na dużych obszarach, bo to jest nieopłacalne i uciążliwe.
No bo przecież państwo nie da prikazu, że 'z tego a tego rejonu mają iść złotóweczki na takie a takie instytucje pożytku publicznego', bo to przecież KRADZIEŻ by była, a nie inicjatywy prywatne z wolnej woli - to by było ciekawe czy takie biblioteki zwykłe przejęła by jakaś sieć, określiła abonamenty itp. i czy by dała radę utrzymać to co było. Kurcze już widzę te szyldy MBP Biedronka... I już widzę jak ludzie na rencie wykupują abonamenty platynowe.
Przede wszystkim weź pod uwagę jedno. Gro ludzi to analfabeci funkcjonalni. (...)Ja nie uważam, że oni są gorsi tylko wolą robić a nie czytać i bawić w się w ynteligentów. Z tym się po prostu nie wygra tak po prostu niektórzy ludzi mają. Więc protestuje gdy mojego kuzyna, który po prostu lubi żniwa i te sprawy na siłę się wciska polski i matematykę. Z większością ludzi jest podobnie ale wykształcił się mit, że wykształcenie coś daje to wiadomo, że nikt nie chcę z tego zrezygnować. Prawda jest taka, że Ci ludzie po prostu wzięli by się do porządnej, dobrej i uczciwej pracy zamiast marnować czas na szkołe. Sądzę, że nawet ponad 50%. Do tego szkółki przykościelne, nauczyciele indywidualni, korepetycje takie sprawy.. Jestem przekonany, że np. powstaną firmy w wioskach co będą oferowały naukę czytania i pisania. I będzie przyjeżdzał taki facio czy babeczka i uczył dzieci, pisania i czytania na zasadzie ala korków, rodzice się ściepną po 2 dyszki i finał. Lub po prostu gdy facet będzie pracował albo kobieta (żeby nie było XD) a druga połówka będzie zajmować się domem to po prostu też siądzie z dzieciakiem i go pouczy. Opcji będzie sporo jak nie przykościelna to korki, to jakaś mniejsza szkółka to nauka w domu itd... Co do programu jest to najprostsze pod słońcem to rodzic decyduje czego chce uczyć dzieci..
Nie daję rady tego czytać. Źle, że tłuką polski i matematykę rolnikowi... w ogóle po co rolników edukować, pff. Mam nadzieję, że u Korwina chociaż podstawówka byłaby obowiązkowa? Czy 'rodzice decydują o dzieciach', czyli odsetek niedouczonych wzrastałby z roku na rok, bo nie wszyscy by łożyli na edukację swoich pociech - i potem to byliby przyszli rodzice... Po prostu takie prywatne, indywidalne, rozwarstwione, rozsiane, nieskoordynowane nauczanie nie zastąpi powszechnego obowiązku edukacji, chyba nie trzeba tłumaczyć, więc uznaję, że KORWiN jest albo utopijny, albo godzi się na spadek ludzi używających głowy w życiu.
Polisy zdrowotne są bodajże tańsze od opłat ZuSowskich.. do tego gro ludzi w tym ja miało by to po prostu w d... Marginalny procent (...) naprawdę choruje na cokolwiek poza przeziębieniem i złamaniem ręki. Jakie może mieć wydatki 95% społeczeństwa? Grypa raz w roku = 50 zł wizyta + tabsy jak ktoś lubi 50 zł dajmy na to. Złamie rękę dwa razy w życiu dajmy na to = 100 zł go poskładają. Szczepienia i jakieś inne może mniejsze dolegliwości = 100 zł. I dajmy na to dentyste przez całe życie - 1000 zł plus nie wiem przekrojowo jakaś jedna operacja dajmy na to w życiu ja miałem usuwania polipów to kosztowało 200 zł plus jakieś może badania - 500 zł. Lekkim targiem a pewnie ceny będą niższe wychodzi niecałe 2000 zł na całe życie jeśli chodzi o medycyne u grubej częsci społeczeństwa. Nawet można to pomnozyć "wrazie w" x 2 to wychodzi 4000 zł/12=333 zł miesięcznie czyli mniej więcej aktualne składki w przeliczeniu na całe życie to wychodzą nam śmieszne kwoty. A jak ktoś chcę niech sobie polisy wykupuje. Jakiś przypadek cięższej operacji/choroby to fundacje i zbiórki osobiste, organizowanie akcji itd. Już teraz jest to organizowane bo służba zdrowia nie działa. I nie słyszałem aby ktoś umarł bo nie zebrał kasy. Bardziej słuszy się o pomyłkach w państwowej służbie zdrowia albo na skutej debilnych prikazów państwowych (sprawa tego leczenia z konopiami) A o ile było by to wszystko sprawniejsze gdyby te 500 zł (aktualne składki) w kieszeni co miesiąc zostawało a do tego kolejne 200 zł z dochodowego.
Yyyy, ty tak serio? Czyli zostawiamy chociażby taką sprawę jak sprzęt medyczny w rękach Owsiaka, no problem. Przecież bez stałego dopływu ogromnej kasy nie ma szpitali, przychodni, sprzętu, lekarzy, długotrwałego leczenia, terapii i drogich operacji(btw. te akcje to jest przecież procent tego co się dzieje codziennie) dla tego małego odsetka, który tak łatwo pomijasz itp. Jak ty to widzisz, że sobie każdy sporadycznie płaci.... Nasze matki sobie sporadycznie zapłacą na mammografię, potem nie daj boże, kolejne badanie, operacje, kolejne badanie, radio czy chemię, kolejne badanie, rehabilitację, kolejne badanie i bieliznę dla amazonek? Bo tyle bez tych podatków będą miały hajsu, a jeśli nie, bo będą kasjerkami z pseudominimalną, to się zrobi aukcję w necie i raz dwa się uzbiera paredziesiąt tysięcy?
Ludzie uwielbiają gadanie bez pokrycia i kierują się emocjami.
Panie, ale to jest polityka.
Stąd sukces Kukiza i tych lewaków wszelakich. A KORWIN i tak osiągnał gigantyczny sukces kiedyś oscylował w granicach 0.1%. Wiem bo ja poznałem KORWINa jak przyjechał do mojej miejscowości w 2009 bodajże i potem sprawdzałem jego poparcie, zresztą jeden frustrat tam wtedy wykrzykiwał, że nigdy nie przekroczą 1%.. Po prostu wraz z rozwojem internetu, przebijania się jego przekazu trafia do ludzi coraz bardziej. A nie ukrywajmy z 25% ludzi jest w stanie to wszystko ogarnąć i o to w sumie walczymy. Reszta ni rozumi albo nie chcę.
Teraz KORWIN ponoć planuje wykreować własne media ogólnopolskie to powinno być jeszcze lepiej.
Nie trzeba kreować ideologicznych miediów ogólnopolskich, wystarczyło do debaty dać rozsądnie, pod te masy, których nie 'uświadomiliście', chociażby Wiplera, a nie tę chudą twarz, która może grać męża opatrznościowego i autorytet bardziej, niż człowieka do PRu, debat i politykowania.
Kuźwa wypucowany Wilk wszedł do sejmu, a Korwin nie, ja cię nie mogę...
Świetne to będą media, skoro nawet do debaty dajecie kogoś, kto się kojarzy masom gorzej niż pierwszy lepszy z brzegu wasz partyjny tuz.
Leinann weź używaj spoilerów następnym razem, DOBRA?
BTW polecam dla ciebie IvE, przecena :P
http://www.gog.com/game/capitalism_2