Kiedy tak było? Z historii płynie wniosek, że państwa scentralizowane i z doskonałą biurokracją, rozwaliły Polskę. Jakkolwiek bodajże Von Moltke, a także wielu innych geniuszy XIX czy XVIII wieku odnosili się do nas z sentymentem, jako państwa wolnościowego, to jednak efekty były smutne.
Dzisiaj rywalizacja, jest na tle ekonomicznym, ludnościowym.
1. Co do szkół, to zależy o jakich mówisz. Generalnie, problemem są gimnazja i patologiczny system edukacji, który sprowadza podstawówki do nauki czytania/pisania + podstawowych informacji z historii i geografii. W Gimnazjum, przez 1 rok, przerabia się te podstawy, trochę szerzej, a potem przerabia się to samo co w liceum, tylko w węższym zakresie. Tu kryje się debilizm tego systemu.
2. ZuS nie upadnie, jeśli się to mądrze rozegra. Przede wszystkim, największym kapitałem Zusu są jego budynki, które momentami wyglądają jak pałace. Na miejscu rządzących sprzedałbym je, a urzędników przeniósł do mniejszych, biur, najlepiej gdzieś w miejskich urzędach. Polikwidowałbym też połowę wyższych urzędów. Ludzie przez całe życie odkładali pieniądze, które trzeba im wypłacać. Innej drogi nie ma. W sensie, zlikwidowanie emerytur, nie przeszłoby przez trybunał konstytucyjny, tak mi wydaje.
3. Anarchokapitalizm, ma tą wadę, że zakłada, że ludzie są dobrzy z natury. O ile w Polsce, w Europie anarchiści kojarzą się z zamachami, bo tak chcieli zlikwidować państwo, to w stanach anarchiści to byli Ci dobrzy, Ci skrajni liberałowie, którzy twierdzili, że bez państwa będziemy szczęśliwi. Problem w tym, że państwo jest potrzebne, choćby abyśmy sobie budowali fajne drogi.