Inarius Hermanenus Pallius w zamieszaniu nie zauważył, że zakradła się za jego plecami jedna z amazonek.
Był tak zajęty krzykami, kłótniami i demonstrowaniem swojego potencjału, że nie miał najmniejszych szans zauważyć zdradzieckiego sztyletu, który wbił się w jego ciało.
Gdy poczuł ukłucie, w sali rozległ się złowieszczy śmiech królowej Amazonek.
- HA, HA, Ha.... nie martw się chłopcze, to nie miał być śmiertelny cios. Nic ci nie będzie. Ty i twój łakomy przyjaciel macie w sobie teraz truciznę, która będzie wolno działać, bardzo wolno. Odtrutkę mam ja, mam również kroplę krwi pierwszego Ubika.
Musicie teraz udać się w podróż do królestwa, w którym znajduje się magiczny kamień, pozwalający zdjąć z moich wojowniczek zaklęcie nimfomanii.
Proponuje wam udać się z powrotem do maszyny, odtworzyć pierwszego, genialnego Ubika i ruszyć w drogę, inaczej nic was nie uratuje, przed jadem A'kshhy. Nie macie wyboru!

Czy istotnie drużyna nie ma wyboru w tej sytuacji?
Sir Gawain jest przecież całkowicie odporny na jad A'kshhy, to w jego rodzinie naturalna, dziedziczona od wieków cecha, nie daje się ich otruć nawet naparem z cyjanku i arszeniku!
Inarius Hermanenus Pallius zaś przeciwnie, wywodzi się z rodziny cherlaków, którzy uczuleni są na pylenie traw, żabi skrzek i smarkają w rodowe chusteczki na samo słowo "pyłek'". W jego przypadku nie ma mowy o czymś takim jak wolno działająca trucizna! Już czuje się ledwo żywy!
Co teraz pocznie nieszczęsna drużyna?