I gdy Farathon podszedł bliżej i zaczął wykrzykiwać pełne buty hasła, ku swemu zdziwieniu poczuł na nodze dziwne ciepło, gdy spojrzał w dół zobaczył karzełka, który patrząc mu w oczy załatwiał swoje potrzeby na jego nogę.
Nim jeszcze wściekłość zdążyła wygrać z zaskoczeniem, karzełek uciekł z karczmy, przebiegając zręcznie pod nogami gości, myk, myk i już go nie było.
- O, Wesoły Jacuś znowu się pokazał! - Zakrzyknęło kilku gości, zaraz też wyjaśnili Farathonowi, że nie był Jacuś złośliwcem lecz zachowuje się on tak cyklicznie, pewnie jakaś tam nerwica,.. nie ma powodów do zdenerwowania.
Tymczasem gnom El Zguba, szybko odzyskał rezon i całe zamieszanie wykorzystał by na nowo skupić na sobie uwagę, jeszcze większej liczby gości.
El Zguba mówi dość nienaturalnie, kojarzy się z studentem z odległego regionu Orcusa, jest zagubiony ale miły, w jego pozie nie czuje się wrogości, choć jest ona sztuczna w trochę drażniący sposób. Goście karczmy słuchają jego opowieści w skupieniu.
Wyjaśnił, że stoi przed wami wielka szansa, gdyż pracowite gnomy urabiające się w pobliskiej kopalni, mają problem z Czerwiem i El Zguba szuka odważnych, którzy onego czerwia przegonią, a ponieważ straż miejska nie traktuje tej kopalni jako swojej jurysdykcji, a potrzebne jest szybkie działanie, stąd jego propozycja - zbiera ochotników, a po ubiciu czerwia, złoto z jego sprzedaży, do podziału!
Okrzyki zachwytu wypełniają karczmę.
Elf, biały krasnolud, mag wybiegają z karczmy, za nimi podąża też ów ubrany na czarno mężczyzna. Przed opuszczeniem Czterech Wiatrów zatrzymuje się na chwilę i przebiega wzrokiem po sali...
Jakoś nikt nie wchodzi z nim w kontakt wzrokowy. Gdy jego spojrzenie dociera do ciebie, stwierdzasz że ma fajne buty, takie czarne z srebrnymi salamandrami, które wyglądają bardzo ciekawie. Mężczyzna wychodzi, w sali panuje poruszanie, wszak nagroda za czerwia będzie ogromna, a tłum poradzi sobie z nim bez problemu!