Randalfian
Mocno zagubiony w stanie upojenia nie bardzo wie co się do okoła dzieje, chwile przelatują gdzieś obok niego, wyraźnie czuje, że coś jest nie tak, wodzą go jakieś złe duchy....
I na dodatek ten ktoś bełkoczący herezyje! Tego już za wiele!
- Na Gorlana Walecznego, niech mi wróci jasność myśli, to piwo, ci ludzie, gwar, to wszystko zakusy chcące mnie zepchnąć ku Złu! - unosi się, przybierając wygląd brzydkiego krasnala ogrodowego. Spogląda na heretyka.
- Spójrz na siebie pokurczu, zamiast modlić się i pokukować, by wielki Asteriusz cię uleczył, ty wylewasz z siebie bełkot! Precz, pomiocie chaosu! - Kończy kwikiem i rzuca w niego kuflem z resztą zawartości.