El Zguba cieszy się z tej niezmiernie rozsądnej postawy.
Miecz, zwany Khyncetnerem - to osobna historia, jest świetny do przedstawień o teatralnym charakterze, ma imponujące choć całkowicie bezwartościowe ozdoby, jest tak wyważona, że gdy chcesz uderzyć szybko poświęcając nieco siły, uderzysz nim wolno poświęcając siłę uderzenia i na odwrót. Bestie rzeczone to dwie kury i stary szczur.Gdy rozmawiacie słyszycie trzask!

W wozie pękł dyszel! Naprawa potrwa cały dzień!
Wybucha wielka dyskusja - czy zgromadzona tutaj kompania nazywa się "Szkarłatną kompanią", czy "Czarną kompanią". Jakby nie było, trzeba poczekać cały dzień na rozpoczęcie wyprawy.
El Zguba obsesyjnie wręcz demonstruje dobry humor i zaprasza całą Szkarłatną/Czarną Kompanię na pieczone prosię i beczkę piwa, na jego koszt! Planowana jest zabawa, która potrwać ma do rana.
Ponurak który zdaje się przewodzić szajce nazywany jest Maczetą, "zaprzyjaźnił" się z Wesołym Jacusiem, zachęca go do prowokowania kogo tylko się da, wymownie dając do zrozumienia, że obrazić Wesołego Jacusia, to to samo co obrazić jego.
Wyzwanie dla sir Gawaina- W czasie rozkręcającej się imprezy twoja osoba przykuwa uwagę zakutego w przesadnie ciężką zbroje gościa cierpiącego na depresję i Flavii córki karczmarza. Oczekują, że zabawisz ich jakimś eposem rycerskim, chyba z zupełnie innych powodów. Jeśli przedstawisz epos rycerski w barwnej oprawie, zyskasz oklaski w Czterech Wiatrach - wygrywasz wyzwanie.
Wyzwanie dla Randalfian'a - Przysiada się do ciebie jakiś straszny nudziarz. To chyba gnom, cały powykręcany i niemiłosiernie brzydki, porusza się na jakimś drewnianym wózku, ma nieprzyjemny oddech, najwyraźniej to jakiś żebrak. Stefan Pierdoła zaczyna nachalnie narzucać ci jakiś niedorzeczny pomysł, twierdzi że świat mógł powstać bez boskich ingerencji, opowiada jakieś bzdury o "czaso-przestrzeni", powtarza w kółko słowa "osobliwość", "dualizm falowo korpuskularny". Działa ci to na nerwy, znosisz natręta bo jesteś uprzejmy, ale w końcu nie możesz już zdzierżyć tych bzdur! Jeśli w skrajnie literacki sposób, używając gigantycznej liczby przymiotników, wyjaśnisz raz na zawsze Stefanowi Pierdole, że żadne takie rzeczy nie mogą mieć miejsca, bo bogowie musieli stworzyć ten padół - wygrywasz wyzwanie.
