Zolo
Zajęty piciem dziwnego dla niego trunku, gdyż raz dziwnie słodkawego, żeby za moment poczuć goryczkę, przysłuchiwał się półuchem...
Nagłe poruszenie wytrąciło go z miłego stanu zwanego w innym wszechświecie 'relaksem'.
- Eeee panowie, nie daliście dopić, no zaraz, idę z wami, beze mnie to was zwykły komar zabije, eee, co wyście dali mi do picia, Komar to ja jestem, miałem na myśli osę, tak właśnie, oooosę!
Wstaje od stołu i udaje się razem ze Stolfim za rycerzem.
- Chodźmy krasnoludzie, pokażemy mu jeszcze, co to znaczy badanie ruin, nie ukrywam, że jestem w tym całkiem dobry, hehe, może znajdziemy jakiś SSSSSSSkarb - wyszczerzył się