z tego co ja wiem Chińczycy nie robili kusz, bo częśc trzonu ich armii składał się z kawalerii z łukami (patrz--> Chanat). Oni nie potrzebowali kusz, bo były mniej mobilne i wolniejsze od łuków.
z drugiej strony nie mieli doświadczenia z kuszami, tak więc nie będę się dziwic (jeśli Chińczycy je wyprodukowali) że nie przebijały skóry.
a z trzeciej strony to trudno spodkac konnego z kuszą (jak ktoś znajdzie to mu dam 10 zł <żart>), a jeśli chodzi o dystansowe-stacjonarne (w Europie katapulty, trebuchery) to oni woleli bawic się prochem. Budowali wielolufowe (jakieś 50 luf) działa, do których wsadzali coś na wzór fajerwerków dzisiejszych, ale leciały w poziomie i nie wybuchały na zielono, czerwono, żółto czy jakie jeszcze im Bóg dał kolorów. Wybuchały wśród zwartych szeregów wroga, rozbijały je (konie się boją) a wtedy wkraczała konnica i wojsko stracone. Kiedyś wojsko Chińskie (ok. 3000 ludzi) z takimi machinami rozbiło armię jakiegoś tam kraju, już nie pamiętam. Zwróccie uwagę na to że wrogowie byli przerażeni takim wybuchającym wśród nich rzeczy, które zabijały i kaleczyły ich towarzyszy. Demoralizująca, straszna broń.
mam nadzieje że to ostatni off-top w sprawie kusz chińskich i nie tylko tych