(...)
Poza tym ludzie ludzie często obwiniają komunikację miejską za spóźnienia, zbyt małą ilość autobusów, a nie deweloperów, którzy jak głupi budują swoje wielkie osiedla nie zważając na dostępną infrastrukturę. Potem okazuję się, że wszędzie są korki, bo wcześniej zwykła droga jednopasmowa wystarczała, a po wybudowaniu osiedla dla kilkuset/kilku tysięcy osób już nie.
To nie wina deweloperów, że budują jak opętani tylko samorządów, że nie radzą sobie z gospodarką przestrzenną. Plany miejscowe w naszym kraju leżą i kwiczą. Jak już gdzieś są, to mają żenująco niski poziom merytoryczny. U nas społeczność lokalna nie istniej praktycznie, nie ma więzi na najniższym szczeblu a to praktycznie uniemożliwia skuteczne zarządzanie przestrzenią. Spróbuj namówić w jednej wsi (lub osiedlu, skutek będzie ten sam) mieszkańców żeby pomalowali sobie płoty na ten sam kolor albo zasadzili w jednym roku takie same kwiatki w ogródkach...
(...)
Państwo nie zabiera nam tyle.
Nie zabiera aż tyle znaczy ile? Bo mnie z pensji co miesiąc zabiera ~1/3 a potem jeszcze VAT, akcyzy i wszystkie inne podatki pośrednie... W sumie wychodzi jakieś 70% zarobków. Z reszty muszę nakarmić zonę i dziecko, zapewnić nam dach nad głową... Nie wspomnę tu o samorozwoju, kształceniu, jakimś hobby i wakacjach bo na to najczęściej nie starcza. A nie zarabiam wcale najgorzej.
Zapewniam cię, że gdyby nie obciążenia fiskalne, spokojnie na wszystko by mi starczyło (nawet na prywatne ubezpieczenie medyczna i szkołę) a przypuszczam, że nawet sporo bym oszczędził.
(...) według najnowszych badań średnia płaca w Warszawie przewyższyła średnią płacę w Wiedniu, płaca rośnie średnio o 2/3 % na kwartał itd.
Wiesz jak w tym kraju oblicza się średnie wynagrodzenie? To jest fikcja, porozmawiaj sobie z ludźmi na stanowiskach niedyrektorskich ile oni naprawdę zarabiają. Albo właściciele małych firm, które w ogóle nie są w tym badaniu brane pod uwagę. Większość ludzi w tym kraju o średniej pensji co najwyżej marzyć może...
O wzrostach wynagrodzeni w ogóle nie będę wspominał, proponuję samemu zacząć pracę i odstawić słupki na bok.
(...)
Tak, jasne a jak zlikwidowano PKS w moim mieście to wcale nie powstały 3 firmy transportowe, które taniej i na większej ilości kierunków zaczęły działać. Jak można być tak naiwnym i sądzić, że stać nas na urzędasów kierujących rozdawnictwem pieniędzy do spółek komunikacyjnych, stać nas na urzędasów w tych spółkach pracujących a nie będzie nas stać na bilet komunikacji u prywaciarza. Gdzie tu logika?
IvE, myślę, że trochę zagalopowałeś się. Po pierwsze cały czas mylisz pojęcia i próbujesz porównywać różne gałęzi komunikacji. A to jest po prostu niemożliwa. Właśnie ze względu na różną charakterystykę komunikacji lokalnej, międzymiastowej i międzynarodowej. W dzisiejszych czasach sprawna komunikacja to sprawa kluczowa, odważę się nawet zakwalifikować ją do czynników zapewniających bezpieczeństwo narodowe. I jako taka powinna być w rękach sprawnie funkcjonującego Państwa lub samorządu lokalnego. Dokładnie tak samo jak wojsko, policja czy straż pożarna. Moim zdaniem nie ma tu co dyskutować nad rentownością tej gałęzi usług, one po prostu muszą działać sprawnie i już.
Wyobrażasz sobie na przykład w Londynie prywatne autobusy lub metro? To nie mogło by działać, spowodowałoby burdel komunikacyjny a przez to mogłaby załamać się gospodarka całego kraju. I nie mów mi, że przesadzam, dziś bez sprawnej komunikacji nie może być mowy o sprawnej i wydolnej gospodarce. Nawet w przywoływanych wielokrotnie przez ciebie jako przykład Stanach Zjednoczonych komunikacja lokalna jest w zarządzie samorządu lokalnego.
Oczywiście, nie twierdzę tu, że mają być to spółki miejskie czy państwowe. Nie widzę przeszkód aby komunikacja działał na podstawie przewoźników prywatnych ale musi byś skoordynowana (moim zdaniem najlepiej na szczeblu samorządowym) i
dotowana z naszych pieniędzy.