To jest obecny problem Unii. Świetnie uchwycony, nad tym trzeba się zastanawiać. To tyle jeśli chodzi o "PiS zdrajców!", bo moim zdaniem ta wypowiedź Legutki, przykrywa wszystkie Korwina w Europarlamencie. Dlaczego? Bo ta ma szansę trafić do ludzi spoza Polski, coś im uzmysłowić, a nie "EIN REICH EIN VOLK EIN TICKET!". To samo Farage'a się tyczy, który ostentacyjnie stał tyłem, gdy grała orkiestra hymn UE. Legutko, po prostu siedział, o ile Anglik widać, że bojkotował, to nasz europoseł, wskazywał na prawidłową postawę, jaką powinni przyjąć wszyscy.
Żadne państwo, poza Somalią, nie podciera się traktatami, bo podstawową zasadą jest to, że umów należy dotrzymywać. To ładnie nazwali Rzymianie pacta sunt servanda i funkcjonuje do dzisiaj, w prawie krajowym (chociażby sprawa frankowiczów, pojawia się ten argument) i międzynarodowym. To się opłaca każdemu, no bo skoro państwo obiecuje coś tam to niech się wywiążę. To tak ogólnie, nie chodzi o Unię tylko. Więc w naszym jak najlepiej pojętym interesie jest to, aby wszyscy sobie przestrzegali prawa międzynarodowego, spory były załatwiane przed MTSem. I tak faktycznie jest, że są sobie regulacje dotyczące prawa morza, pozwalające każdemu statkowi spokojnie po morzu otwartym sobie pływać, łowić ryby, budować sztuczne wyspy itd.
Jeśli chodzi o nasze prawo i EKPC, to obowiązuje zasada, wyczerpania drogi krajowej. Dopiero gdy sądy danego państwa, popełnią błąd można się odwoływać do sądu w Strasbourgu, gdzie zasiada zawsze także Polak. To ma ten plus, że czasami Ci znawcy prawa naprawią dość kłopotliwą sytuację, np. dziennikarz w Austrii nazwał idiotą polityka, który wypowiadał się na cmentarzu gdzie leżeli żołnierze SS, że walczyli oni o pokój. Czy jakoś tak. Sądy w Austrii stwierdziły, że no, polityk idiotą nie jest, bo to choroba, a więc został pokrzywdzony jeśli prasa go tak nazwała. Trybunał stwierdził, że polityk powinien mieć grubszą skórę, jak jego zachowanie jest wyzywające to sam jest sobie winien, że aż tak ostra krytyka na niego spadła. Wypowiedź dziennikarza, była adekwatna do tego co ów polityk narozrabiał.
http://www.freepress.org.pl/BAP/etpcz17.htm Stąd, dobrze, że jest sobie taki sąd, do którego jak kogoś pokrzywdzą, a chodzi tu o pokrzywdzenie dotyczące najbardziej oczywistych praw, to może sobie podreptać taki ktoś do Strasbourga i tam zawalczyć raz jeszcze.
Wreszcie silna Polska, to Polska w Unii, Polska handlująca, dbająca o to aby tutaj coś się działo. Integrująca się, ale na własnych zasadach. Unia to wspaniały pomysł, abyśmy mogli bez ograniczeń handlować, pracować, przemieszczać się. Ktoś ma ochotę poznać kobietę swojego życia w Portugalii? Nie ma problemu, jedź tam i zamieszkaj. Ktoś chce zostać drwalem na Łotwie? Proszę bardzo. Handlować skarpetami w Hamburgu? Okej. Nie twierdzę, że emigracja to szansa. W sensie, w założeniach tak być powinno, że tutaj jest normalny, dobrze rozwijający się kraj, ale jak ktoś ma fioła na punkcie Palermo, Pizzy i Mafii, to nic nie stoi na przeszkodzie aby gangster Krychu, stał się Donem Kricho i sobie tam robił te swoje interesy, ciesząc się, że już nie jest gangsterem, ale donem. Tyle tylko, że dzisiaj w Unii co Legutko zaakcentował, celowo tworzone są problemy, które mają zrzucać na niemieckie barki przywództwo. Bo do tego, co Unia miała osiągnąć, potrzebna jest tylko komisja, która by pozywała do TSUE te państwa, które coś odwalają np. z opłatami podobnymi do ceł (Cła można znieść, ale można bronić własny rynek np. jakimiś dziwnymi kontrolami) czy działaniami ograniczającymi ten przepływ. Jakiejś super władzy tutaj nie trzeba, tylko tego czym komisja być miała, czyli "strażnikiem traktatów".