Co do tych zwolnień to mają rację, ale źle to wygląda ze względu na to, że jak się dowiedziałem dziś od mojego nauczyciela WF w zawodówce, że nawet jeśli miałbym złamaną rękę, to i tak mnie nie może zwolnić, bo nogi mam zdrowe, więc mogę biegać. No ja pierdziele O_o
A z tym jedzeniem, to akurat się POjeby (sry za wulgaryzm, ale z gwiazdkami nie zabrzmiałoby jak trzeba ;)) popisały, bo i tak obok szkoły, czy gdzieś w okolicy będą jeszcze ze trzy spożywczaki, albo jak u mnie w Bytomiu, czyli market obok marketu, gdzie to wszystko będą mogli kupić, i do tego 2x taniej, bo w sklepikach jest drożyzna jak cholera.
Ja na ich miejscu przedewszystkim bym wywalił te wszystkie fast-foody, i inne bary z burgerami, hotdogami itp. bo to też swoje robi, co prawda ja sam jestem trochę pulchniejszy, ale WF i na przykład pograć w piłkę uwielbiam iść. I mimo tego, że ja kolan prawie właściwie nie mam, bo często chodzę do lekarza skuli tego, to i tak ćwiczę normalnie, a nie wydziwiam, bo "mnie paluszek boli".