@Waldzios
Pisałem sto razy, że VAT zostaje plus wpływy z ewentualnej akcyzy na narkotyki. To pokryje w zupełności potrzeby deficytu i emerytur. Jednak nadal będziesz parł w zapartę, weź chociaż zanim zaczniesz wiązankę przeczytaj co druga osoba piszę.
Oczywiście będzie karana jazda po pijaku dopiero gdy koleś nie będzie ogarniał (są testy na to, czy koleś umie iść prosto itd. odsyłam do testów na trzeźwość) nie może być tak, że koleś wydmucha ileś promili i co by się nie działo to go dojeźdzamy. Dopiero gdy nie ogarnia karzemy z całą surowością. Tak samo może nie ogarniać z miliona powodów (jakieś narkotyki, stres cokolwiek) ale nie wydmucha to puścimy go dalej na drogę i też spowoduje wypadek. Zwracam uwagę, że karanie na podstawie wydmuchanych cyferek to po prostu debilizm.
@Trebron
- podczas wypadku osoba bez pasów leci do przodu - dajmy na to osoba siedząca z tyłu. Powoduje to obrażenia innych osób znajdujących się w pojeździe. To samo przy dachowaniu - nim osoba nieprzypięta pasami wyleci z auta przez szybę, może spowodować poważne obrażenia u innych, w tym zapiętych pasami. Twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się cudza.
Prawda, dlatego Ty jako wolny człowiek decydujesz czy chcesz jechać z osobami bez zapiętych pasów.
- po pijanemu po prostu nie powinno się jeździć. Ktokolwiek, nie powinien nigdy pod wpływem siadać za kółko. Często na drodze jest akcja spowodowana czyjąś głupotą - nawet odrobina alkoholu potrafi niezauważalnie osłabić refleks i zmysły, czego dana osoba może nie odczuwać. W sytuacji awaryjnej - dajmy na to durny Rusek wyprzedzający TIRem na czołówę. Po trzeźwemu masz większe szanse podjąć jakąś akcję. Jeśli ktoś pijany rozbije się przez czyiś inny błąd to wina jest obustronna, bo pijany idiota być może uniknąłby zderzenia po trzeźwemu.
Prawda nie każde jednak ilości wydmuchanych cyferek powodują te symptomy o których mówisz w przypadku każdego, nie można karać kierowce za 2 piwa gdy dla niego ta ilość nie jest szkodliwa. Są inne sposoby aby sprawdzać czy ogarnia, odsyłam do tego co napisałem do Waldziosa.
- rozumiem że chcesz żeby były karane dopiero wykroczenia... . Dajmy jakiemuś debilowi jechać 160 bez ograniczeń i stracić panowanie nad samochodem, bo przecież może jechać ile chce. Potem wjedzie w samochód którym podróżuje rodzina. Tragedia gotowa. No spoko, to jak 5 osób nie żyje - możemy gościa ukarać... lol Już wiesz czemu są te ograniczenia? Zapobiegają właśnie takim akcjom. Nie są idealne - ciągle znajdują się czarne owce, ale jestem pewien że tysiące jak nie miliony żyć ludzkich zostały uratowane właśnie przez ograniczenia prędkości i odstraszającą funkcję mandatów.
No wiesz są teorię mówiące, że właśnie niepotrzebne ograniczenia są powodem wypadków. Ja osobiście sądzę, że niezaleźnie od ograniczeń debil i tak zabiję np. rzeczoną rodzinę. Nie zakazujemy jednak ruchu drogowego mimo, iż na drogach rocznie ginie setki niewinnych istnień rocznie. Ja zwracam uwagę, że nie powinno się karać bezmyślnie do każdego przekroczonego kilometra szczególnie gdy droga np. jest pusta. Dalej nie będę wchodził w dywagacje bo się po prostu nie znam to moje luźne przemyślenia nt. temat.
Zamiast likwidować przepisy, lepiej je dobrze dostosować. Np. czemu na dobrej drodze gdzie brak pieszych w pobliżu jest ograniczenie do 70? Trzeba się zająć tym a nie jakimiś pomysłami z kosmosu.
No o to mi właśnie między innymi chodzi.
Sam osobiście mam obrzydzenie do prędkości i nie mam prawo jazdy tak na marginesie ;) Widziałem jednak setki stylów jazdy i przypadków kierowania jako autostopowicz.
@Warder
Bez przesady. Państwo może ustawą uregulować, którą ręką mamy się podcierać, tylko po co? Tak samo z pasami. Kto chce, niech się zapina, to dobrze o nim świadczy. Ale jak ktoś siedzi z tyłu, czuje się bezpiecznie a trasa jest krótka, to karanie go za to, że nie zapiął pasów to absurd.
No to chyba o tym napisałem??? To jest, sądzę identycznie jak Ty.
@Leinnan
Po raz kolejny stosujesz tą samą, niesamowicie irytującą zagrywkę:
-hehe podajcie gdzie Korwa się myli
-daje link do jego artykułu o budowaniu statku kosmicznego na orbicie przy użyciu baloników
-hurr durr, nic smiesznego, brak ambicji, masz malego xDDDD
-specjalnie cytuje dwa fragmenty na początek byś odniósł się chociaż do nich
-mój drogi, nie rozumiesz(oj, ale ja głupia jestem :D), kwestia interpretacji(XDDDDDDDDDDDD)
-piszę, że tak wykręcać się możesz przy bajaniach Korwina o podatkach, a nie przy jego misternych planach podboju kosmosu w oparciu o dedukcję ucznia szkoły podstawowej. Co do podatku pogłównego, dla każdego kto postanowił się o nim dowiedzieć coś więcej niż to co podaje Korwin to wie, że ten podatek jest podatkiem najbardziej skomplikowanym. Istniała gruba ponad setka stawek tego podatku gdy on funkcjonował(zarówno w Rzeczypospolitej jak i zagranicą).
-Skoro gada jak potłuczony to uzasadnij(bo przecież wcale tego nie robiłem przez parę ostatnich postów)
A potem płaczesz jak to nikt ci żadnych argumentów nie podaje i nie chcą z tobą dyskutować taki z ciebie erudyta, a z twoich przeciwników miernoty intelektualne i obowiązkowo lewaki.
Nie taki był główny sens tego artykułu dlatego zbagetalizowałem sprawę realności pomysłu tych baloników i po prostu poprosiłem o argumentację o co chodzi z tym, że z tymi balonikami to głupota ponieważ sam się na tym nie znam i z chęcią bym się czegoś dowiedział. Po co te emocje? Przecież ja cały czas dyskutuje spokojnie. I wypraszam sobie bo nigdy nie nazwałem Ciebie lewakiem i nie użyłem określonych zwrotów, które mi wkładasz w wirtualne usta ;)
Z pogłównym to sam sobie wyjaśniłeś czemu był problem ponieważ było sporo stawek, różne grupy społeczne itd. W tym pomyśle stawka ma być JEDNA dla KAŻDEGO. A więc jest to bardzo prosty podatek.