Mówienie o emeryturze w wieku 80 lat, wcale nie jest wcale wyssane z palca. Bismarck ustalając granice na 65 lat, doskonale wiedział, że tylko nieliczni dożywali tej granicy, która była grubo powyżej średniej długości życia. Ta dzisiaj wydłuża się, a przejście na emeryturę jest czymś normalnym, co dla nas wydaję się oczywiste, że kiedyś nasi rodzice będą emerytami. Gdy wprowadzano emerytury, to oczywistym nie było.
Nie zmienia to jednak faktu, że byłoby to skrajnie nieefektywne i jedyną drogą tak naprawdę są prywatne konta emerytalne + emerytury państwowe dla ludzi którzy "zasłużyli się dla demografii", czyli tych których można zrozumieć, że ze względu na większą liczbę dzieci, trudniej im było uzbierać na tych kontach większe pieniądze. Jeśli okazałoby się, że taka zachęta doprowadziłaby do tego, że liczba takich osób rosłaby drastycznie, to przynajmniej system miałby sens.