Moje słowa wywołały burzę wypowiedzi, skoro tak, wytłumaczę o co mi chodziło. Oczywiście, praca do 80 roku życia byłaby nieefektywna i w wielu zawodach po prostu niemożliwa. Jednakże, gdyby rząd się uparł, to ludzie by pracowali. Tylko po co?
Ustawowo więc można zmusić ludzi nawet do tego, by pracowali do 80, w praktyce do śmierci i większość z musu by szukała jakiejś pracy w szatniach czy innych miejscach nieprzerastających ich sił, tak jak wielu emerytów dziś dorabia. Można ustawić granice nawet na 85 lat, i zapewniam, wtedy też wielu by pracowało, aby przeżyć, tylko by liczba zgonów w pracy ulegała zwiększeniu. Nie ma to najmniejszego jednak sensu, tak samo jak zawyżanie obecnego wieku emerytalnego, bo to młodzi ludzie pchają świat do przodu, zazwyczaj przynajmniej, i im trzeba dać możliwości ku temu.
Niższy wiek emerytalny dla kobiet, pozwalał im przede wszystkim odciążyć córki i synów w opiece nad dziećmi. To też ważna rola.
PS.
Co do "ubermenschów", kilka lat temu na UŁ zmarł jeden z profesorów, wykład zaś z tego co słyszałem, przez cały rok poprowadziła (z najtrudniejszego przedmiotu w całym cyklu kształcenia) przez cały rok urodzona pod koniec lat 20 ubiegłego stulecia Pani profesor. Można? xD