Alkhadias, piękne mi się już nie chciało tego ciągnąć po tej wymuszonej wypowiedzi Arthasan'a w stylu Star Treka i lamentach beanshee, że to niby trudne, no ile możesz z siebie robić głupka!
A tu proszę, nie tylko ty błysnąłeś, przypominając nam o tym co oczywiste, ale od razu widać, że nasz humanista klasowy ^IvE też nadążył.
Ludwig Wittgenstein, tutaj powracam do tego wielkiego nazwiska jako pierwszy pięknie zdefiniował pewną myśl, która potem przebija się w twórczości Lovecrafta w poetycki sposób:
"Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji pośród czarnych mórz nieskończoności i wcale nie jest powiedziane,że w swej podróży zawędrujemy daleko. Nauki - a każda z nich dąży we własnym kierunku - nie wyrządziły nam jak dotąd większej szkody."To wszystko jest bardzo proste, jeśli rozumie się Wittgenseinowski punkt widzenia nauki, taki sam jak u Larsona.
czyli co z tego że podchodzisz naukowo do problemu z nieswojej dziedziny, mając złe dane na wejściu, lub nie rozumiesz kontekstu tego co robisz, itp.
I to jest sedno "Krótkiej historii czasu", nie ważne czym ta się Stefan zajmował, on i tak umiał wręcz wyśmiać innych ludzi, którzy ciężko i wytrwale, w pocie czoła, pracowali nad rzeczami, które absolutnie nie miały sensu.
Dla mnie ta jego demoniczna chęć, kopania innych, jest zupełnie zrozumiała. Idź powiedz facetowi, który jest niepełnosprawny, że mu pomożesz w czymś co on może robić, jako tej ostatniej dostępnej dla niego rzeczy. To jest oczywiste, że Stefan byłby gotów razem z tobą wjechać swoim wózkiem do basenu, żeby poraził ciebie prąd, gdybyś chciał mu "pomagać" w fizyce. On wręcz nienawidził naukowców, jeszcze bardziej kościelnych autorytetów.
Jeżeli zajmował się czarnymi dziurami, to dla wszystkich było logiczne, że kolejność przebiegających procesów musi być uporządkowana w czasie. No i drążyli temat, pracowicie i wytrwale, z tą zaradności właściwą dla normalnych, dziarskich, osób. Nagle wpada Stefan i bełkocze, że czas będzie przecież w tym przypadku płynął do tył, więc trzeba na to spojrzeć "wstecz". A facet w taksówce, która wiezie go na uniwersytet opieprza, go że nie umie wydusić dokąd chce jechać i ma zapłacić mu drobniejszymi monetami, w sytuacji gdy on nie może się ruszać. Właśnie to tworzy, to ciśnienie które sprawia, że to właśnie Stefan powie, że w przypadku mechaniki kwantowej, należy sięgnąć po liczby urojone, liczby których nie ma w matematyce. Na tym polega dowcip, że Stefan myśli nie naukowo, a my w codziennym życiu tak. To my idziemy w totalnie dziwacznym kierunku, który tworzy swoje własne pozory sensu, a nie Stefan - on mówi z sensem, bo prosto o sprawach elementarnych, które straciliśmy z oczu. Nie rozumiemy go, bo jesteśmy wydziwaczeni, właśnie przez takie rzeczy jak bzdury z SF.
No można polemizować z czymś takim jak prędkość ciemności, czyli "pseudo-paradoksów", które wynikają z przedstawienia oderwanych teorii w sposób niby naukowy, nawet ładnie to wychodzi facetowi z Vsauce, ale na dłuższą metę na ile można sobie robić sieczkę z mózgu czymś takim?
Przykład Arthasan'a jest pogrążony w duchu SF, a nie fizyki, to jest naginanie faktów w celu zbudowania "sensacyjki" a nie teoria.
W fizyce i tak przez cały czas funkcjonują różne teorie, czasem wręcz sprzeczne koncepcje, to nie jest problem, bo to oznacza twórcze ścieranie się idei i tak zasada "nieoznaczoności" pozwala na takie podejście, więc nie może za bardzo dziwić, że opierając się tylko na jednej teorii, można walnąć jakiś totalny paradoks.
Dlatego podziwiam cie szczerze Alkhadias, że chciało ci się polemizować z naukowym podejście z Master of Orion, no rozumiem Arthasana, że tak się z tym rozpisał, ale to donikąd nie prowadzi.
Problemem kochani, zdaniem Stefana i moim tyż, jest tempo rozwoju nauki. Bo nikt już nie jest na bieżącą, przy tym stopniu komplikacji i specjalizacji.
I to jest zagwozdka, czyli jak z tego wyjść? I tego Stefan nie wie i jego to właśnie martwi. Bo ostatecznie wszyscy, dzięki nauce, żyjemy w średniowieczu - nikt nie wie o co chodzi!
Dlatego dla oddania hołdu, tym którzy mają w tym wszystkim na tworzenie nowych problemów czas, bajeczka.