IvE, ja myślałem, że Ty mądrzejszy jesteś... Liczenie na to, że ludzie nagle się obudzą jest co najmniej naiwne. Na pobudkę mieli niemal 10 lat. Niemal dekada afer, podnoszenia podatków, działania na szkodę kraju i śmiania się w twarz obywatelom. I co? I Platforma nadal prowadzi w sondażach.
Póki większość ludzi polityką się nie interesuje i w nią nie zagłębia, póki jedyną swoją wiedzę czerpią z głównych nurtów medialnych, póty ta większość będzie popierała PO, PiSy i ich "potworki" w stylu Palikota. Będzie wieczna zabawa w dobrego i złego glinę, będzie wieczna roszada PO i PiSu.
Nie nastąpi żaden cud, wszystkim ludziom nie spadną nagle łuski z oczu. Im bardziej będą się pogrążać nastroje społeczne, im więcej będzie protestów ze strony różnych grup zawodowych, tym większa będzie medialna nagonka na protestujących i tym silniejsze dzielenie obywateli, a wszyscy dokładnie wiemy, jak dobrze sprawdzała się ta taktyka w ostatnich latach.
A nawet jeśli Platforma opierdzieli już coś tak ewidentnie chorego i bezczelnego, że większość obywateli się ocknie, może być za późno na jakiekolwiek zmiany i szkód przez nich wyrządzonych może już nie dać się naprawić.
Zatem wybacz, ale pieprzysz straszne farmazony. Polska już zbyt wiele czasu straciła i nie może sobie pozwolić na to ryzyko, by przez 5 kolejnych lat najwyższy urząd w państwie pełniła taka gnida, jak Komorowski. Tych ludzi trzeba odsuwać od władzy jak najszybciej - jeśli nie da się wszystkich na raz, to należy to robić stopniowo.
Jedyna rozsądna opcja to kontynuować to, co zaczęli Korwin, Kowalski, Braun i Kukiz. Po obecnych wyborach dobrze to wygląda, bo ponad 25% ludzi przeciwko systemowi to już jest jakaś siła. Jest z czym pracować, mamy dobry start. Jeśli ten elektorat uda się utrzymać, ba, jeśli uda się - a jest to bardzo prawdopodobne - uświadamiać i zdobywać coraz więcej ludzi, to na jesienne wybory poczujemy wreszcie lekki wiatr idących zmian.
Trzeba to jednak robić spokojnie, konsekwentnie, bez wybuchowości. Trzeba wprowadzać stopniowo pozytywne zmiany, uświadamiać ludzi, a nie nawoływać do rewolucji... No chyba, że chce się mieć poparcie tylko wśród kuców, kiboli i gimbusów. Trzeba powoli, acz wytrwale próbować skuwać ten beton, kawałek po kawałku. Przy próbie wysadzenia tego betonu w powietrze może się nagle okazać, że beton pozostał niewzruszony, natomiast wybuch rozsadził wokół wszystko to, co ludzie w pocie czoła przez długie lata budowali.
edit: ekipa Komorowskiego przechodzi do ofensywy. Bronek poparł dziś JOWy i zapowiedział referendum w tej sprawie. Najpierw kpił sobie z wyborców nazywając ich smerfami Marudami lub wrzeszczał w ich stronę "Gwiżdżcie sobie, tylko tyle wam pozostało!", a teraz fajka trochę mu zmiękła i zaczyna grać dobrego wujka, który to słucha głosu ludzi. Najpierw on i jego PO olewali sikiem rzadkim wszelkie obywatelskie projekty i wnioski o referenda podpisane przez miliony Polaków, a teraz nagle chcą, by to obywatele decydowali. PO widać zrozumiało, że grunt zaczyna palić im się pod nogami i JOWy mogą być dla nich ratunkiem.
Najgorsze jest to, że sporo debili się na tę kiepską kiełbasę wyborczą Komorowskiego rzuci. Cała nadzieja w tym, by teraz Kukiz ostro Bronka potępił i pokazał, że z PO nie chce mieć nic wspólnego. Jeśli tego nie zrobi, część tych 20% (niezbyt duża, ale jednak) może zasilić konto naszego obecnego prezydenta-rezydenta.