Podaj mi proszę te opracowania... (strony internetowe i blogi się nie liczą)...
Frytki do tego też chcesz? :)
Wielokrotnie prosiłem Cię, byś rzucił argumentami na poparcie swoich pustych tez i propagandowych haseł - bezskutecznie i bez odzewu. Prosiłem Cię, byś odniósł się do paru konkretnych spraw - co zupełnie olałeś, bo nie miałbyś sensownej odpowiedzi. A teraz oczekujesz, że będę szukał po internecie źródeł i materiałów, które oglądałem kilka miesięcy/lat temu, żeby Ci je przedstawić. Słodkie. :) Zawijam kiecę i lecę...
Nie ważne czy złamał się ze strachu, bólu, słabości charakteru czy innej przyczyny, ważne ze sam się na przesłuchanie nie prosił, był organizatorem nielegalnej organizacji antypaństwowej
Wypisz wymaluj - bohater. Bohater co najpierw wciąga swoją narzeczoną do niebezpiecznej organizacji, zaraz po złapaniu pierwszy na nią sypie, a po latach na nią próbuje zwalić winę i z wszystkiego się wykpić. Bohater, który startował do PiS, a gdy PiS powiedział, że go nie chce - wstąpił do partii przeciwnej i od tamtej pory cały czas na PiS ujada ile wlezie. Bohater, który jawnie pluje teraz w twarz demokracji i obywatelom, których rzekomo ma reprezentować, szydząc z nich na każdym kroku, nie przebierając w wyzwiskach. Bohater na miarę naszych czasów. :)
Gdyby mieli argumenty, nie potrzebowali by wyzwisk, kłamstw, krzeseł i chamskich okrzyków.
Nie wiem jak Ty sobie wyobrażasz tłum ludzi skandujący równo, jednym głosem całe zdania, ale mnie się śmiać chce, gdy próbuję to sobie wyobrazić. :D Tłum zawsze był krzykliwy, zawsze był wulgarny, zawsze posługiwał się różnymi symbolami. Czy miał rację, czy nie. To w końcu tłum.
Pojedynczy głos w tłumie nic nie zdziała, choćby nie wiem jak dobre argumenty miał, bo i tak zostanie zagłuszony przez bełkot człowieka, który ma mikrofon. Pewnie Ci umknęło, że ludzie wrzeszczący różne hasła przeciw Komorowskiemu chcieli się z nim spotkać i zadać mu kilka pytań. W większości miast zostało im to całkowicie uniemożliwione. Miłościwie panujący nam Pan Prezydent nie lubi pytań, zwłaszcza tych niewygodnych. Dlatego wizyty są ustawiane tak, by nikt niewygodnych pytań zadać nie mógł. Zobacz sobie filmy z tych "spotkań z obywatelami", nagrywane telefonami przez samych obywateli. Wygląda to "deczko" inaczej niż to, co ostatecznie pokazują w TV.
Pan Prezydent boi się pytań, bo wie, że poza bezwartościowym, pustym bełkotem nie ma żadnych odpowiedzi. Dlatego unika jakichkolwiek debat i merytorycznych dyskusji, czy to z innymi kandydatami, czy z prostymi obywatelami. Woli rzucać hasłami o Smerfach Marudach, zgodzie i dobrobycie, bezpiecznie stojąc na mównicy i wrzeszczeć, że ma rację i że nie da się zagłuszyć. Pewnie, że nie da się zagłuszyć - ma mikrofon, dziesięć baniek z publicznej kasy na swoją kampanię i media po swojej stronie. I BORowików, gotowych kneblować i aresztować co niewygodniejszych krzykaczy. Mając takie zasoby tylko ostatni patałach by przegrał wybory.
W internecie, gdzie jest już swobodniejszy przepływ informacji, zwolenników Komorowskiego i ogólnie PO jakoś zbyt wielu nie widać. Doprawdy dziwne to niesamowicie, czyż nie? Na szczęście coraz więcej ludzi dostrzega jakim szambem politycznym jest PO i jak dali się tej mafii oszukać. Coraz więcej ludzi przestaje się godzić na afery, układy i rozkradanie publicznych pieniędzy oraz majątku państwowego. Trochę czasu minie zanim obudzi się większość, ale prędzej czy później Internet przejmie w końcu pałeczkę i będzie głównym źródłem informacyjnym. No chyba, że Internetem też się zajmą...
Od kiedy brak elementarnych zasad kultury świadczy o posiadaniu racji?
Nie wiem. Spytaj Niesiołowskiego. :P
Ale został, możesz tylko bezsilnie płakać :P.
Płakać będą, ale głównie nasze dzieci i wnuki. Rządy PO już teraz dają się nam we znaki, ale na prawdziwe efekty ich "pracy" jeszcze trzeba troszkę poczekać. Skończy się strumień pieniędzy z Unii, padnie reszta polskiego przemysłu, to wtedy pogadamy.
A na jaką osobę mają go kreować w telewizji? Czego oczekujesz? Że szef kampanii nagle stwierdzi, Daedalus nielubi prezydenta, zacznijmy tworzyć wizerunek "negatywny"?
Dla odmiany mogliby spróbować z obiektywizmem. Ciężko mówić o wolnych wyborach, gdy niemal cały czas antenowy jest poświęcony jednemu czy dwóm kandydatom, a innych jeśli się przedstawia, to jako dziwaków, oszołomów i jako osoby z góry skazane na porażkę.
Wy głosicie ze katastrofa już jest, a Komorowski ze dopiero będzie.
My głosimy, że do katastrofy zmierzamy dzięki obecnym rządom. Wszystko wskazuje na to, że rządy się nie zmienią, więc niestety najprawdopodobniej będziemy mieć okazję się o tym na własnej skórze przekonać.
Komorowski głosi, że jest świetnie. My głosimy, że jest fatalnie w porównaniu z tym, jak faktycznie mogło by być, gdyby państwo działało jak należy.
Nie jest mi zimno, nie jestem głodny, ani bezdomny, nikt mnie za pisanie o polityce nie zamyka, więc skłaniam się ku wersji Komorowskiego.
Ty pamiętasz czasy komuny, masz inne standardy i oczekiwania wobec życia. Widocznie dla Ciebie jest dobrze, jeśli nikt na przesłuchaniu nie wali Ci pałką po jajcach. :)
Wyobraź sobie, że sporo ludzi chce jednak czegoś więcej - chce normalnego życia i normalnego państwa, gdzie np. prawo i urzędnicy są dla obywatela, nie odwrotnie; gdzie Rząd nie zachowuje się tak, jakby obywatel był jego wrogiem, lecz pracodawcą; gdzie startującym przedsiębiorcom się pomaga, ewentualnie nie przeszkadza, zamiast od razu rzucać im kłody pod nogi; gdzie nie okrada się ciężko pracujących z ich ciężko zarobionych pieniędzy, by dać te pieniądze ludziom, którym robić się nie chce... i tak dalej, i tak dalej. Chcemy normalności. Chcemy kraju, w którym ciężką, uczciwą pracą można się dorobić czegoś więcej, niż garba.
Swoją drogą, genialny tok myślenia: "mnie się w miarę dobrze żyje, więc na pewno wszyscy tak mają".