Żyjesz w jakimś mrocznym, paranoicznym świecie.
Nie świecie - państwie.
Serio mam Ci zacząć podawać przykłady coraz większego gnojenia obywatela przez system? Mogę, ale byłyby tego tony. Z samego mojego 30 tys. miasteczka mogę Ci przedstawić po kilka przykładowych afer związanych ze Strażą Miejską, służbą zdrowia, administracją miejską, Urzędem Skarbowym, ZUSem, Policją... jest tego sporo i mógłbym poświęcić długie godziny, aby je opisać. Wszystkie te sprawy łączy jedno - urzędnik/funkcjonariusz pozostał całkowicie bezkarny lub dostał jakąś śmieszną karę, ucierpieli zwykli obywatele. A to tylko jedno małe miasteczko, gdzie tam skala kraju.
Jasne, że można takie sprawy olewać totalnie i żyć sobie spokojnie swoim beztroskim życiem. Jednym uchem wleci, drugim wyleci i po kłopocie. Przynajmniej teoretycznie, bo uproszczając są dwa rodzaje ludzi - tacy, którzy to olewają, traktują jako codzienność i tym samym dają temu ciche przyzwolenie, oraz tacy, którzy każdą tego typu sytuację dostrzegają i chcą ją piętnować, aby nigdy więcej nie miała miejsca.
Z jednej strony mamy więc Ciebie, który to publicznie przyznajesz, że będziesz dalej wspierał obecnych rządzący, pomimo wszystkich ich przekrętów i działań na szkodę Państwa oraz obywateli, przy czym zasłaniasz się jakąś chorą rzekomą "stabilizacją" ("jest ch**jowo, ale stabilnie", co?). Z drugiej mamy mnie, twierdzącego, że politykom trzeba cały czas patrzeć na ręce i każdego, który zaczyna mieszać i oszukiwać, trza jak najszybciej od władzy odsunąć i osądzić. Ja uważam, że jak ktoś zawiódł, to należy go zdjąć ze stołka i w jego miejsce posadzić nową, dobrze rokującą osobę. Ty piszesz, aby siedzieli sobie dalej i kontynuowali swe "dzieło". Rozumiem, że według Ciebie to ja jestem tym nienormalnym? Dobre.
To nie wina systemu.
A gdzie tam. System jest świetny... tylko że nie działa. Obecnie łatwiej, szybciej i wygodniej jest leczyć się za granicą, walcząc potem o zwrot kasy z NFZ, niż leczyć się na miejscu, w ojczyźnie, w kraju w którym od lat płaci się składki. No ale system jest dobry...
Jest w Polsce wiele szpitali które pracują idealnie i bez kolejek.
Konkretne przykłady poproszę tych licznych szpitali. Inaczej będzie to tekst wzięty z dupy.
Górnicy pasożytują na gospodarce, wina rządu.
Straszni górnicy skubią biedne państwo... tylko sami sobie umów nie pisali. To, że mają tyle dodatków i przywilejów to błędy zarządzania i efekt braku reform. To rząd powinien te reformy przeprowadzić, a jeśli nie potrafi - oddać kopalnie w ręce prywatne. Ale do tego trzeba mieć jaja i nie bać się spadku poparcia w sondażach. No ale oczywiście to górnicy są wszystkiemu winni, bo walczą o swoje (każdy na ich miejscu by walczył) i biedny rząd musiał się przed nimi ugiąć.
Teraz frankowicze, zamiast iść protestować pod bank w którym brali kredyt, manifestują przed pałacem prezydenckim.
Przy okazji taka mała ciekawostka - sprawdźcie sobie jak wygląda mapka frankowiczów i porównajcie ją z mapą głosujących na PO. Pokrywają się niemal idealnie. Nie dziwota, że rząd chce im pomóc (mimo iż sam pomysł jest poroniony), w końcu trza dbać o swych wyborców.
Oczywiście, wam wolno porównywać do dowolnego kraju, ale kiedy nasze porównanie nie pasuje do waszej koncepcji, to zaraz jest niedopuszczane, z wielu powodów.
Dokładnie.
Brak mi słów, dosłownie spływasz jadem. Zero argumentów, czysta nienawiść.
Nie spływam jadem, tylko mówię jak jest. Obecnie tak naprawdę nie mamy prezydenta. Nie widać go praktycznie wcale, nikt się z nim nie liczy, bo wszyscy wiedzą, że to taki Bronuś - milusi myśliwy, który przypadkiem trafił na stołek. Na samym początku swojej kadencji popełniał tyle gaf, że musiano coś z tym zrobić, bo nawet "zaprzyjaźnione media" nie były w stanie tego przemilczeć (są nawet fajne kompilacje tych wpadek). W efekcie na blisko rok Komorowski praktycznie całkowicie zniknął z mediów i słuch o nim zaginął. Po roku wreszcie zaczął się pojawiać, już odmieniony - widać że ktoś się przy nim sporo napracował. Teraz już ładnie i dostojnie czyta z kartki przemówienia, które mu przygotowano, ba, nawet czasem nauczy się czegoś na pamięć. Nie zmienia to faktu, ze prezydentem jest nijakim, pustym i całkowicie pozbawionym jaj. Ot, taka maskotka-marionetka do pomachania nią przed tłumem. I do automatycznego przyklepywania niewygodnych ustaw.
Śmiałem się kiedyś z Kaczyńskiego, ale co by o nim nie gadać, to nawet on prezydentem był 100x lepszym.