Generalnie nic ciekawego, ale zawsze lubię się bawić toporem dwuręcznym ( taki co tam ma 54c obrażeń) i pewnego pięknego dnia gdy plądrowałem gwałciłem i rabowałem w jakiejś kraj veagirów, napadł mnie jakiś burakowaty veagirski lord. Widziałem jego uśmiech, gdy zobaczył jak wyszedłem przed szereg moich dzielnych huskarli i postanowiłem sam zabawić cię w pogromce konnych. Ulubiony bajer, on jedzie na ciebie, ty stoisz, on jedzie na ciebie, ty stoisz, on jedzie na ciebie, a ty krok w bok i bach z cięcia. Wszystko byłoby takie samo, gdyby nie to że ów jeździec nie odleciał na drugi koniec mapy. Uważnie śledziłem jego lot... niestety nie przeżył, aby opowiedzieć mi o swoich wrażeniach.