Podobnie jest z hodowlą róż, ktoś z boku może mieć wrażenie, że to banalne, bo gdzie jest problem?
Tymczasem starzy Indianie tacy ja Winnetou całe życie hodują róże, a mimo to nie znają wszystkich sekretów. :)
A poważnie, mój ojciec za komuny był kierownikiem dużego PGRu, kończył Akademie Rolniczą i już jako dzieciak wiedziałem, że krowa na polu wymaga naukowego podejścia, a to co masz w książkach na temat koni to jest tyle ile masz z prawdziwej fizyki w SF. Był całkiem dobry odcinek Sondy o koniach, ale coś nie mogę namierzyć, zmierzam do tego, że ten stereotyp cygana, który wie o koniach wszystko z czegoś się bierze, to znaczy, że hodowla koni jest na tyle dużym interesem, że są ludzie, którzy dosłownie mają świra na punkcie koni.
A mi jednak brakuje właśnie czegoś w stylu Winnetou z lat 70, takiego świadomie naiwnego moda. :) To znaczy, że jak czytasz opis, że koń był "gniady", "kary" to i tak jest fajna zabawa.