Tak koń jest częścią historii! Zdecydowanie, np. pewna dziewczyna w moim liceum uwielbiała konie. Pewnego razu zsunęła się z siodła, noga utknęła jej w strzemionie, koń ruszył gwałtownie i wyrwał jej stopę. Jej historia potoczyła się już inaczej.
Dotarło do mnie, że łatwo jest te zwierzoki idealizować, dlatego mi się przypomniała ta historia, lub na odwrót co w sumie bez znaczenia.
Mam nadzieję, że rozumiecie mój punkt widzenia, nie zapędzajmy się w obrazkach jak z Sienkiewicza, czy reklamy Marlboro.