Temat zdechł, ale jako że już w nim dyskusję się zdarzały to podzielę się ostatnimi wrażeniami. :)
Od jakiegoś czasu jeżdżę na ogromnym, mającym ponad 180 cm w kłębie koniu rasy Shire, w średniowiecznej Anglii były używane jako rumaki bojowe, dzisiaj bardzo ciężko trafić na Shire'a przeszkolonego pod wierzch. Wrażenia? Dosiąść takiego już to niełatwa sprawa, na większość koni śmiało wskakiwałem, na niego muszę z pomocą stołka i dość nisko opuszczonego strzemienia. :D Sama jazda na nim jest dość trudna, bo o ile jest bardzo posłuszny to dość rzuca w siodle, tzn. dosiadanie lekkiego konia jest bardziej komfortowe, na ciężkim jak Shire trudniej się utrzymać i zachować równowagę zwłaszcza w kłusie. I trzeba idealnie wypracować harmonię ruchów, dosiad i pracę rąk, większość koni pukniesz w boki, wypchniesz biodrami i już idzie kłusem, na ciężkim trzeba obydwie łydki przytrzymać przy jego bokach, przy czym zachowując perfekcyjny dosiad.
Czyli jazda na takim jest dośc trudna, ale w całości rekompensuje to uczucie, że dosiada się rumaka, na jakim kilkaset lat wcześniej stawali do walki angielscy rycerze :D A to jest naprawdę świetne, raz za bardzo się wczułem i mnie poniósł, ledwo się w siodle utrzymałem xD
