Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I  (Przeczytany 48447 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #180 dnia: Listopada 26, 2014, 10:08:59 »
    Marcus Trethvey
    Zwracam się szeptem do Arnulfa i Garvaletha:
    -Pewnie jest za nami. Obróćcie się i jak tylko zaatakuje, to się za niego bierzemy - po czym sam obracam się do tyłu.

    Offline Peterov

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1858
    • Piwa: 104
    • Płeć: Mężczyzna
    • Die for the Emperor or die trying
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #181 dnia: Listopada 27, 2014, 10:10:29 »

    Sheldon "Baryłka" Yaricdo

    Chwytam dwa worki, oraz topór i wyskakuje z wozu poza obręb ognia.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #182 dnia: Grudnia 01, 2014, 21:05:04 »
    Na zewnątrz

    Panna została całkowicie zaskoczona atakiem wyprowadzonym przez śmiertelnika. Nie spodziewając się tego, że jej ofiara zamieni się w pogromcę nie przygotowała się na odparcie uderzenia i Roland potężnym uderzeniem ściął jej głowę. W momencie, gdy głowa odpadła z wnętrza zjawy wydobył się biały ogień i całkowicie pokrył resztę jej ciała. Tymczasem Xander schował się w krzaku na skraju lasu i czekał na rozwinięcie sytuacji. Sheldon zabrawszy swoje rzeczy wyskoczył z wozu i najszybciej jak mógł pobiegł w stronę dopalającego się domostwa.

    Wewnątrz

    Truśka pozbierała wszystkie swoje rzeczy poza patelnią, która znalazła się w środku ognia. Reszta, która została w domostwie już wyniosła się na zewnątrz i postanowiła ratować ostatni wóz, by nie dostał się na niego ogień.

    Piwnica

    Atak nadszedł ze strony, z której się nie spodziewaliście. Ghul zaatakował was od waszych pleców. Jednym uderzeniem łapsk odrzucił na bok Garvaletha oraz Marcusa, którzy zostali na chwilę wyeliminowani z walki. Na nogach pozostał tylko Arnulfr i to na niego rzucił się ghul starając się dostać go w swoje łapska i zanurzyć zęby w karku człowieka.

    Offline Lwie Serce

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 756
    • Piwa: 66
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #183 dnia: Grudnia 01, 2014, 21:16:27 »
    Roland
    Zdziwiony przypatrywałem się "śmierci" zjawy. Gdy już dochodzi do mnie co zrobiłem, uniosłem miecz do góry i wydałem radosny okrzyk bojowy, a później wydarłem się ostatkiem sił, nie interesując się czy ktoś usłyszy czy nie:
    Zwijcie mnie odtąd Rolandem, pogromcą duchów!

    Offline Peterov

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1858
    • Piwa: 104
    • Płeć: Mężczyzna
    • Die for the Emperor or die trying
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #184 dnia: Grudnia 03, 2014, 08:15:37 »
    Sheldon "Baryłka" Yaricdo

    Biegnę za babą, nie wiem czemu, ale biegnę. Odkładam worki z dala od źródeł ognia.

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #185 dnia: Grudnia 03, 2014, 12:32:38 »
    Arnulfr Brokvar


    Jako że obecnie jedynie ja - z powodu pecha aniżeli szczęścia - stoję wciąż na nogach, próbuję odwrócić się w stronę ghula i pchnąć go mieczem w głowę, wykorzystując przy okazji pęd ghula. Jeśli się okaże, że ghul jest za blisko, próbuję jedynie uniknąć jego ataku uskakując w bok, czekając aż reszta moich towarzyszy będzie znowu gotowa do walki.

    Offline ZdzisiuDywersant

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 567
    • Piwa: 26
    • Płeć: Mężczyzna
    • Nie było ziemnioków, jeno tylko głód i mróz
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #186 dnia: Grudnia 03, 2014, 17:58:12 »
    Garvaleth

    Obalony przez ghula, leży na ziemi.
    Suprajs, podpisu brak!

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #187 dnia: Grudnia 03, 2014, 20:10:38 »
    Truśka
    Wychodzi z tym co ma na zewnątrz.
    "Pieprzyć więzienie, pieprzyć Ważnego, pieprzyć tę hołotę, ogień, potwory i wszystko" nienawistne słowa wypełniają jej głowę. Trusia skręca w stronę, gdzie jak mniema nie skupi uwagi innych i próbuje się wymknąć.

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #188 dnia: Grudnia 03, 2014, 20:21:50 »
    Marcus Trethvey
    Czuję promieniujący ból... Coś z potężną siłą uderzyło mnie w plecy. Upadłem brzuchem na wystający kamień. Blizna spod Mayenne pulsuje bólem. Czuję strach, paraliżujący wszelkie ruchy. Sekunda... Dwie... Trzy... Nie czuję, żeby ghul rzucił się na mnie i zaczął rozszarpywać. Mój oddech nieznacznie spowalnia. Nic nie widzę, leżę na brzuchu, ból nie pozwala mi się obrócić. Pomimo ciągłego lęku, próbuję wymacać broń, która zapewne leży niezbyt daleko ode mnie oraz usłyszeć cokolwiek, co da mi jakieś wskazówki, co dzieje się z potworem oraz moimi kompanionami.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #189 dnia: Grudnia 09, 2014, 22:27:01 »
    A teraz przyspieszę troszkę wydarzenia opisując co działo się między 31 lipca a 4 sierpnia 1269 roku.

    Noc z 30 na 31 lipca
    Po zabiciu zjawy i zagaszeniu ognia udało Wam się uratować jeden wóz i trochę zapasów przeznaczonych na podróż. Jeden z Was postanowił rozejrzeć się po okolicy, być może konie są gdzieś w okolicy i nie będziecie musieli zasuwać na piechotę. Reszta drużyny, która została na powierzchni rozpoczęła przeliczenia ilu was było. Brakowało wam trzech ludzi i jednego elfa. Tego ostatnie szybko odnaleźliście, a raczej to co z niego pozostało. Pomimo tego, że Truśka osłoniła elfa swoim ciałem to i tak nic nie dało. Elf stracił przytomność i nie obudził się już. Gdy leżał nieprzytomny pod ścianą zawalił się na niego palący się dach i tak skończył przygodę z Wami. Jego ciało zostało częściowo spopielone, ale nie przejmowaliście się nim. Mieliście ważniejsze problemy. Raz - straciliście dowódcę, czy to dobrze czy nie. Dwa - nie wiedzieliście wtedy co zrobić. Każdy z Was prawdopodobnie myślał o ucieczce i rzuceniu tego wszystkiego w cholerę. Lecz również wiedzieliście, że wtedy podpiszecie na siebie wyrok śmierci. Postanowiliście przygotować się do podróży i przepakować wszystko do toreb, które postanowiliście stworzyć z poszycia wozu. Tymczasem w piwnicy nie było ciekawie. Arnulfr jako jedyny na nogach stawił czoło ghulowi, który bardzo chciał zakończyć żywoty wszystkich śmiertelników. Ghul nie spodziewał się takiego ataku ze strony Arnulfra i po prostu nabił się na miecz, lecz impet z jakim wyprowadził uderzenie spowodowało, że umierający ghul przewrócił się na Arnulfra i obydwoje upadli. Po chwili, gdy Garvaleth i Marcus podnieśli się z podłogi i pomogli wykaraskać się Arnulfrowi z tej sytuacji. Gdy już wszyscy byli na nogach i jakoś uzbrojeni (miecz A. za nic nie chciał wydostać się z ciała ghula, lecz profilaktycznie jeszcze obcięliście potworowi głowę) wyruszyliście korytarzem przed siebie. Po chwili natknęliście się na schody, a na samym szczycie były drzwiczki prowadzące do piwnicy od podwórza domu. Wydostaliście się na zewnątrz i dziękowaliście wszystkim bóstwom, które znaliście że przeżyliście. Po chwili wróciliście na znane Wam tereny i zobaczyliście, że pozostała grupa szykuje się do drogi. Gdy znowu połączyliście się było Was mniej, lecz mieliście silne postanowienie przeżycia i stawienia czołu wszystkiemu, co Wam się przydarzy. Bez postawienia wart postanowiliście przygotować się do drogi dopiero nad ranem i wszyscy zapadliście w sen.


    31 lipca 1269 roku

    Gdy zbudziliście się przez większą część przedpołudnia przygotowywaliście się do drogi. Część z was pod pilnym okiem Truśki przygotowywali worki przeznaczone do podróży, ponieważ konie poszły w siną dal i tyle je widzieliście. Narzekaliście na brak pieniędzy, ponieważ Ważny nie zostawił wam miedziaków lub srebrników na drogę, lecz postanowiliście sprzedać nadwyżkę broni w pierwszej lepszej kuźni. Po szybkiej zupie przygotowanej przez Truśkę wyruszyliście na południe Traktem Królewskim w kierunku granicznego miasta Rinde. Przez pozostałą część dnia nic się nie działo ciekawego i postanowiliście odpocząć niedaleko traktu.

    1 sierpnia 1269 roku

    Poranek okazał się niezwykle nieciekawy. Z zachodu nadeszły ciemne chmury i rozpoczął padać deszcz. Przeklinając wszystkie wam znane bóstwa rozpoczęliście marsz na południe. Po południu deszcz przestał padać, lecz cały czas niebo było mocno zachmurzone. Wieczorem rozłożyliście obóz niedaleko traktu i tak Wam minął dzień.

    2 sierpnia 1269 roku

    Poranek okazał się podobnie niezwykle nieciekawie jak poranek poprzedni, tyle tylko że wyszło słońce, które przegoniły ciemne chmury gdzieś na zachód. Tak samo jak w dzień poprzedni kontynuowaliście swoją podróż na południe, lecz trochę ciężej wam się szło po rozmoczonym trakcie. Wieczorem tak jak zawsze rozbiliście obóz i tak wam minął dzień.

    3 sierpnia 1269 roku

    Poranek tym razem okazał się ciekawszy. Przy śniadaniu do waszego obozowiska przybył kurier, który przyniósł wam list od Ważnego (wtedy tego jeszcze nie wiedzieliście). Było tam jedno zdanie - "Zapraszam Was  rano na śniadanie w karczmie pod Wybuchającym Dżinem w Rinde". Po przekazanym Wam liście kurier wyruszył dalej na północ. Od miasta dzielił was jeden dzień drogi i po szybkim skończeniu śniadania ruszyliście dalej. Przez większość dnia nic się nie działo i wieczorem rozbiliście obóz niedaleko miasta. Do Rinde postanowiliście wejść następnego dnia z samego rana.

    4 sierpnia 1269 roku

    Po szybkim wstaniu na nogi i zebraniu obozowiska ruszyliście do Rinde, które było już za pagórkiem. Gdy stanęliście na szczycie ukazał się wam widok Rinde, lub tego co pozostało z niego gdy pewien wiedźmin zawitał do niego. Lokalny burmistrz Neville postanowił nieodbudowywać miasta w całości, tylko rozpoczął budowanie nowego miasta obok ruin starego. Miasto było ciągle w budowie, lecz większość ważniejszych budynków było już wybudowanych. Miasto w końcu stało przy granicy z Temerią i ważne było, by handel nie został przerwany. W ruinach zamieszkał głównie plebs i lokalny światek przestępczy. Ruiny każdej nocy zamieniały się w wojnę o dominację między czterema ważnymi grupami przestępczymi i każda chciała zdominować światek. Lecz Was to nie obchodziło. Wyruszyliście z pagórka w stronę "bram miasta". Bramą okazała się lokalna strażnica zbudowana z drewna. Przy drzwiach stało dwóch strażników z halabardami oraz ich dowódca, który bezczelnie siedział sobie na krzesełku w cieniu strażnicy. Gdy zauważył was zmusił się do wstania i rzekł(a raczej wykrzyknął):
    -A czego tutaj szukacie? Nie widzita, że my som zajęci?!


    Offline Peterov

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1858
    • Piwa: 104
    • Płeć: Mężczyzna
    • Die for the Emperor or die trying
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #190 dnia: Grudnia 10, 2014, 08:43:20 »
    Sheldon "Baryłka" Yaricdo

    Trącam Marcusa i mówię mu szeptem.
    No panie dowódca, gadaj coś bo mam już powoli dość tego łażenia.

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #191 dnia: Grudnia 10, 2014, 12:32:28 »
    Marcus Trethvey
    Zbliżam się do osoby, która chyba jest dowódcą tej "strażnicy". Zwracam się do niego:
    -Witam! Jam jest Marcus Trethvey z Moen, znany na całej Północy z gromienia zdradzieckich nilfgaardzkich psów. Widzę jednak, że waść masz nadzwyczaj poważne zadanie i wykonujesz je sumiennie. Znam ja się z Nevillem, burmistrzem Rinde i napomknę mu jak wiernym jesteście żołnierzem. Nim to jednak nastanie, widzę, iż sucho coś u was, a ja, jak mi się zdaje, mam gdzieś jeszcze trochę gorzałki... Nie odmówisz chyba waść?

    Offline Altharis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 666
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    • Tovarisch Volksdeutsch
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #192 dnia: Grudnia 10, 2014, 13:28:10 »
    Anurlfr Brokvar

    Siedzę na wozie i przyglądam się rozmowie między dowódcą straży a Marcusem. Załatwił to nasz dowódca porządnie, z przejściem raczej problemów nie będzie. O ile straży nie wpadnie nagle do głowy jakaś głupia idea, acz ze względu na naszą liczebność raczej nic takiego się nie stanie.

    Offline Claudie

    • Corleone
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 4301
    • Piwa: 75
    • Płeć: Kobieta
    • Miłość jest najpotężniejszą siłą w tym świecie
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #193 dnia: Grudnia 10, 2014, 23:50:47 »
    Kapitan straży od razu uśmiechnął się do Marcusa i powiedział - No ja żech od razu wiedział, że jak szlachcic, to od razu jakiś napitek ma! - i podszedł do Marcusa, po czym wziął od niego flachę, otworzył kurek, powąchał niczym znawca i napił się. Obserwowaliście jak grdyka tylko chodzi z dołu do góry. Po chwili odstawił butelkę i rzekł - Przedni waść masz ten trunek! Czyżbym wyczuwał, że pochodzi to z serca Redanii? Nie istotne to... - przerwał swoją wypowiedź, ponieważ po chwili zauważył resztę grupy. Uśmiechnął się jeszcze szczerzej, pokazując wam ubytki w zębach i spytał się - A wy tam czasem nie ma ta czegoś do oclenia? Bo trzeba zapłacić myto jak coś macie. Im więcej ludzi, tym większe myto. A jak szlachcic pan jest, to jeszcze większe. Oczywiście nie żebym ja to brał dla siebie, ino dla naszego kochanego wojska! - po czym potężnie łupnął się w klatkę piersiową. Na tyle mocno, że na chwilę stracił oddech i zaczął się krztusić.

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: [W poszukiwaniu Ducha] Prolog i Akt I
    « Odpowiedź #194 dnia: Grudnia 11, 2014, 20:34:52 »
    Marcus Trethvey
    Odwzajemniam uśmiech, po czym odpowiadam:
    -Ha, dobrze waść czujesz, przedni to trunek z tretogorskich winnic! Ale powiedz mi, jakie wasze miano? Bo mi kogoś przypominasz brateńsku... czy waść nie masz przypadkiem rodziny na północnym brzegu Jarugi? Jestem pewien, że mój ojczulek mówił mi o bracie stryjka jego dziadunia, co to jest zacnym redańskim żołnierzem...  Nawet mi obrazek pokazywał w drzewie rodowym... Czyż waścina babka nie zwała się... Hmm... nie pomnę, ale wszak miała imię na S, prawda li to? Na słodką Melitele, jak nic to waść! Ha, w takim wypadku masz waść wielkie szczęście! Jakiś to czas temu memu ojczulkowi się zmarło i zapisał onemu krewnemu kilka tytułów, wsi, jak i spory majątek w hrabstwie Moen!