Marcus Trethvey
- Lecz umiejętności pozostają z tobą - rzekł ważny - Mięśnie zawsze pamiętają ruchy. Nie ważne czy straciłeś lewą bądź prawą dłoń. Prawdziwy wojownik potrafi przeboleć stratę jednej ręki i walczyć drugą, jeżeli byłaby taka sytuacja. Interesuje mnie to, czy byłbyś w stanie pokierować dosyć specyficzną grupą, która w każdej chwili może Cię zdradzić i poderżnąć Ci gardło. Możesz również posiedzieć dalej w więzieniu, lecz z dobrego źródła wiem, że burmistrz wynajął którychś strażników, by połamali Ci wszystkie kości. Nie wiem którzy, a jestem przekonany, że dużą stratą dla Ciebie byłoby czuć się jak warzywo, o ile byś przeżył. Zastanów się zanim odpowiesz mi na tamto pytanie. Swędzi? - spytał się ważny wskazując kikut.
Roland "Nieobliczalny"
- Widzisz, byłbym w stanie Cię zrozumieć, gdybyś czasem zastanowił się dwa razy nad tym, co masz zamiar robić - rzekł ważny, po czym podsunął w twoją stronę półmisek z jagnięciną - Wiem, że jesteś biegły w walce, to zawsze się przydaje. Lecz być może świat nawet o tobie nie usłyszy. Być może nawet twój kraj o tobie nie usłyszy, bo będziesz kolejnym więźniem straconym na szafocie. A tego byśmy raczej nie chcieli - powiedział ważny, po czym kontynuował - widzisz, jestem w stanie zaoferować Ci wolność pod pewnymi warunkami. Ważne jest to, że podążając ze mną możesz zginąć. A za gwałt na tamtej pannie czeka Cię rozrywanie końmi. Chociaż sam nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co kat przyszykuje dla Ciebie. Więc jak? Zanim podejmiesz decyzję zastanów się.
Garvaleth
- Widzisz, jedyne czego bardziej nienawidzę od swoich wrogów jest chamstwo - mówiąc to ważny podszedł do Ciebie. W jednej chwili uderzył Cię wytrącając Ci chleb który zabrałeś, po czym od razu uderzył drugi raz w okolice skroni. Bez szans na unik zamroczyło Cię i przewróciłeś się do tyłu. Gdy strażnicy usłyszeli łoskot otworzyli drzwi przygotowani do reakcji. Gdy spojrzeli na Ciebie, uśmiechnęli się tylko i spytali się, czy mogą dołączyć do "przesłuchania". Ważny skarcił ich wzrokiem, więc tamci zamilkli przerażeni, że powiedzieli coś nie tak. Ważny podszedł do swojego miejsca i rozkazał strażnikom by podnieśli Cię i z powrotem usadowili na taborecie. Gdy zrobili to dosyć brutalnie, ważny rozkazał im, by zamknęli drzwi za sobą gdy będą wychodzić i dalej oczekiwali jakby coś się działo. Gdy strażnicy wyszli, ważny powiedział - Następnym razem schowaj swoje ego w tyłek tak głęboko, by nie myśleć o tym, by je stamtąd wyciągnąć. Mówisz o sobie, że jesteś wyszkolonym wojownikiem, a dla mnie jesteś po prostu zwykłym tępym mordercą bez krzty stylu i manier. Następnym razem zastanów się dwa razy, za nim coś zrobisz i odpowiesz. To jak się teraz zachowasz będzie ważne dla Ciebie. Bo za to, co zrobiłeś wcześniej kata masz gwarantowanego. A znam tego kata, on lubi pastwić się nad ofiarą. Rzekłbym, że wolałbyś szybką śmierć zamiast tego, co on planuje Ci zrobić.
Sheldon "Baryłka" Yaricdo
- Wreszcie dobrze usłyszeć krasnoludzkie przekleństwa - powiedział ważny, po czym zaśmiał się. Po chwili powiedział - A to, czy będziesz w stanie zemścić się na nim to inna sprawa. Widzisz, dla kata to nieważne czy będzie wieszał człowieka czy parszywego nieludzia. On po prostu weźmie się do roboty. A spotkanie z katem to sprawa pewna - rzekł ważny, po czym nalał piwa do kubka i podał go krasnoludowi - nie takie jak w Makahamie, ale ujdzie w tłoku. Kontynuując - powiedział ważny, po czym wziął kawałek jeleniny i zaczął go przeżuwać - mam dla Ciebie ofertę nie do odrzucenia. Oferuję Ci wolność krasnoludzie. Ale jest pewien szkopuł - idąc ze mną możesz nie doczekać się swojej zemsty. Możesz zginąć, lecz zostanie tutaj to śmierć pewna. Więc jak?
Xander
- Nie wiem, kto Ci takie bajki powiedział, lecz pies jak mu pan każe to będzie szczekał nawet na głodnego - uśmiechnął się ważny, po czym podszedł do drzwi - A to, że żarcie tutaj podobne do g*wna, to nic nowego. Po co utrzymywać więźniów, którzy i tak prędzej czy później umrą? - powiedział ważny, po czym otworzył drzwi i wezwał strażników. Gdy weszli, ważny powiedział - zabrać go i wrzucić do karceru, być może gdy dzień posiedzi sam w ciemności to zmięknie - gdy ważny przestał, strażnicy wzięli Cię pod ramiona i brutalnie postawili na nogi. Bez szans na cokolwiek zostałeś zawleczony przez korytarz tam, gdzie żaden z więźniów nie chciał trafić - do karceru. Gdy strażnicy podeszli do drzwi, jeden z nich uderzył Cię w głowę, na tyle mocno że straciłeś znów przytomność. Gdy straciłeś ją, jeden z nich otworzył drzwi i wrzucili Cię do karceru nie ściągając Ci kajdan. Przez mgłę usłyszałeś ich rechot, po czym z trzaskiem zamknęli drzwi. Po pewnym czasie, którego nie potrafisz określić budzisz się zamroczony.
Arnulfr Brokvar
- Znając umiejętności pisania i czytania widać, że odebrałeś dobrą szkołę, mimo twojego pociągu do złota i chomikowania różnych nieswoich rzeczy - powiedział ważny, po czym wziął kawałek chleba i zaczął go rzuć. Po chwili rzekł - Śmiem twierdzić, że twój ojciec nie zapłaci za Ciebie złamanego miedziaka. Wyrzekł się Ciebie w testamencie, którego kopię mam w torbie - powiedział ważny, po czym chwilę poszukał w dokumentach i pokazał go Arnulfrowi - jest tutaj jego podpis i pieczęć, więc można stwierdzić, że zostałeś sam sobie. Umiejętność walki również jest ważna, być może byłbyś w stanie nawet zaatakować mnie teraz, ale to na dobre by Ci nie wyszło - rzekł ważny, po czym schował dokument - A otwierać zamki byle złodziej potrafi. Bardziej mnie interesuje, czy potrafisz otworzyć zamek tak, by jego właściciel się nie spostrzegł. Widzisz, mam pewne możliwości i być może uda Ci się zachować skórę i głowę w całości. Musiałeś ładnie tamtą panią rozłościć, bo wg. jej zeznań chce Cię obedrzeć ze skóry, otoczyć w smole i podpalić. Rzekłbym, że wtedy puściła by z dymem talent. Jest tylko jedno ale - rzekł ważny, po czym uśmiechnął się mrocznie - możesz umrzeć jeżeli pójdziesz ze mną. Tutaj śmierć masz jak w banku, a ze mną tylko możliwość. Więc jak?
Domenic Neil "Duce" Agvassi
- Cóż, pomimo tego, że straciłeś uszy nie straciłeś elfiej butności. To może zakończyć tylko stryczek albo kat - rzekł ważny - a to, że nie piłeś porządnego piwa niewiele Ci pomaga, to też jakieś siki. Mówisz, że czekasz na moją ofertę, a przewiduję, że zgodzisz się na wszystko, byle tyle wyjść z mamra. Być może nawet uda Ci się wyjść razem z głową, bo dla kata nie ważne, czy człowiek czy elf lub krasnolud - każdy wisi tak samo - powiedział ważny, po czym wyciągnął kolejny dokument - z tego dokumentu wynika, że Domenic Neil "Duce" Agvassi stracił cały majątek materialny jak i niematerialny i wszystko zostało przekazane na rzecz skarbca. Piękne prawda? Oraz podpisy wszystkich ważniejszych przedstawicieli bankowych. Więc jakby to powiedzieć, jesteś spłukany - powiedział ważny, po czym schował dokument do torby - Na twoim miejscu mniej mieliłbym jęzorem i zastanowiłbym się, dlaczego ktoś taki jak ja idzie do więzienia i postanawia "pomóc" zwykłemu bandycie, do tego możliwe praktycznie niepotrzebnego ze względu na swój wygląd.
Aleksandra vel Truśka
- Widzisz Truśko, tego się po tobie spodziewałem - powiedział ważny, po czym nalał do kubka odrobinę piwa i podał przesłuchiwanej - Rozumiem, że chciałaś wyrwać się ze swojej wioski, bo praktycznie nikt by o tobie nie słyszał. A tak siedzisz teraz przede mną i oczekujesz być może na proces lub na stryczek. Kradzież broni należącej do wojska jest sporym przestępstwem - kontynuował - Ale może tak to się nie skończyć. Każdy więzień, czy to polityczny, czy to pospolity marzy by stąd wyjść w stanie mniej lub bardziej nienaruszonym. Osobiście nie współczuję więźniom, bo jedyne ich przewinienie to takie, że dali się złapać. Widzisz, każdy w tym mieście jest zależny od kogoś, być może nawet sam król. Mam pewne pismo, które być może uwolni Cię z oskarżeń, jakie zostały wysunięte przeciwko tobie. Jedyne co musisz zrobić, to zgodzić się na pewien pomysł. Lecz jest jedno ale. Możesz zginąć, jeżeli pójdziesz ze mną. Aczkolwiek zostanie w więzieniu też raczej nie jest dobrym pomysłem, jeżeli by wspomnieć reakcję tamtego strażnika. Co ty na to?