Na temat słów Beanshee, o tym, że historię piszą zwycięzcy. Jeśli chodzi o front Włoski, to chyba więcej zbrodni wojennych popełnili alianci niż Niemcy. Niemcy przegrali wojnę, więc o tych zdarzeniach wiemy mniej. Problem tkwił w tym, że z musu francuski korpus musiał wziąć, członków plemion które cywilizowane, bardzo nie były. Mus. Bo dobrze walczyli a to była wojna.
No dobrze. Skoro literackie przykłady Ci nie leżą, to przejdziemy do smutniejszego, bo prawdziwego zdarzenia:
Bazyli Bułagarobójca po bitwie pod Bełasicą, postanowił złamać nie tylko armie wroga, ale i resztkę ducha Bułgarów. Kazał więc oślepić wszystkich jeńców i obciąć im dłonie łaskawie pozostawiając jednemu na bodajże 100, jedno oko aby wiódł ich do domu. W ten sposób zniszczył przeciwnika.
W czasie bitwy pod Azincourt doszło do rzezi jeńców. Król Anglii bał się, że ich rosnąca liczba, w momencie gdy ktoś zaatakował jego obóz, stanie się przyczyną zguby armii. "Roztropnie i łaskawie", gdy okazało się, że to tylko wieśniacy chcą się wzbogacić na tyłach a armia wroga jest w rozsypce Henryk nakazał zaprzestania rzezi.
Co do twoich idei zwycięstwa, moim zdaniem nie ma takiej dwubiegunowości. Zawsze dąży się do zwycięstwa na wojnie, za wszelką cenę. Siedząc wygodnie, z dupą na fotelu może tego nie czujesz, ale jeśli się postarasz możesz sobie wyobrazić to, że ułamek sekundy na wojnie i Ciebie nie ma. Ty chcesz żyć. To włącza się w nas w chwili zagrożenie. Dlatego, łatwo jest być odważnym za murami zamku. W takim polu, właśnie odwaga to moc aby nie ulec strachowi. Wtedy, możesz mi uwierzyć albo i nie, o etyce się nie myśli, gdy zwieracze nie trzymają. Możesz sobie wyobrazić, że nikt kto szedł na wojnę, raczej nie zakładał, że zdarzy się mu zesrać ze strachu. A zdarzyło się wielu.
Etykę i honor na wojnie dopisywano zazwyczaj, po wojnie. Aby było ładniej. Dzielny rycerz zsiadł z konia, pokonał złego rycerza i wrócił do ukochanej.