Warszawa miała znaczenie propagandowe, jej zdobycie, najlepiej w jednym kawałku przez siły ludowego wojska i umieszczenie tam PKWN byłoby sukcesem. Poznań miał znaczenie jako węzeł kolejowy. Z tego co wyczytałem, Niemcy mogliby zamknąć się w Warszawie, ale ich sytuacja na odcinku centralnym frontu, po mancie na Białorusi była rozpaczliwa. Ewentualne, wpakowanie wszystkiego co się rusza do miasta, było głupie.
Oczywiście, Hitler miał swój świat, w którym nagle alianci zachodni zmieniają front a miasta twierdze, to doskonałe przyczółki do ofensywy. Hitler, chciał zniszczyć Warszawę. Możliwe, że doszłoby do zamiany miasta w twierdzę, ale ta idea byłaby poroniona. Miasta-twierdze, broniły się dobrze gdy były miastami niemieckimi, to takie moje zdanie. Armia niemiecka, otoczona w Warszawie byłaby w położeniu beznadziejnym.
Wystarczy spojrzeć, jak gówniane wojsko Niemcy rzuciły na naszą stolicę w momencie powstania. Jakaś policja, trochę dobrych żołnierzy, motłoch z RONu, Dirlewanger itd. Ta hałastra gdyby uderzyło na nią wojsko, zostałaby rozbita. Wątpię aby doborowe jednostki jak Viking zostały poświęcone do twierdzy.
PS.
Aby nie było, nie krytykuje młodych ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę. Czasem trzeba zaryzykować i powstanie ma ten piękny element, że walczyliśmy jak Polacy. Ale Monte Cassino, gdy łamała się obrona, na wzgórzu otoczonym trupami, to nasi zaczęli śpiewać "Jeszcze Polska nie zginęła" i walczyli dalej. Byli żołnierzami na wojnie, świadomie poświęcali własne życie, "Za Polskę i dla Polski" jak rzekł umierający oficer. Niemiecka radiostacja trąbiła, że wystarczy, że podejdą do posterunku i krzykną "Do domu" a zostaną odwiezieni do Polski, mówili o tym, co w kraju wyrabiają sowieci, a jednak, prawie nikt, nie szedł. Choć, ludzie Ci znali dobrze sowietów i wiedzieli, że to prawda.