Pamiętajcie fragment przedmowy, do bodajże "Nawałnica Mieczy - Stal i Śnieg"
Pieśń lodu i ognia, jest opowiadana z punktu widzenia postaci, które dzielą od siebie setki, a niekiedy nawet tysiące mil. Wydarzenia opisywane w pewnych rozdziałach trwają dzień, bądź tylko godzinę, te zaś, o których mowa w innych, dwa tygodnie, miesiąc czy pół roku. Przy takiej kompozycji narracja nie może być ściśle chronologiczna. Niekiedy ważne rzeczy dzieją się jednocześnie tysiące mil od siebie
- Doceńcie, że przepisałem i wyciągnijcie z tego wnioski xD Sam Martin, wprost daje do zrozumienia, że nie można czepiać się tego, że coś zgrzyta. Tam wydaje się, że pokazują dzień po dniu, a u Daenerys to jakby z przeskokiem dwutygodniowym. Dlatego wątki z nią, są często pokazywane na końcu, właśnie by nie było przeskoków typu - Wtorek na północy, potem przyszła niedziela u Dany, wracamy do środy która była po wtorku, tyle, że z perspektywy Cersei.
Chronologia jest tutaj trochę niespójna całościowo, ale wątki poszczególnych postaci są doskonale prowadzone. Po prostu trzeba się wgryźć w to, że w różnym tempie.
Dlatego serio, nie czepiajcie się Varysa, bo część okrętów miała na żaglach godło Martellów. Czyli po prostu, doszło do przeskoku, pokazano już scenę, gdy Varys wrócił z Dorne i wypływają. Na tym polega GoT.
Tak poza tym, zwłaszcza, że potwierdzono teorie R+L=J, co z jednej strony dyskredytuje Jona jako Króla Północy, ale daje mu mocne roszczenia do Żelaznego Tronu. To mogę to skomentować tylko tak
Biedny Martin, planuje napisać dwie książki jeszcze, z tego co mi wiadomo, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że mu w czerwcu przyszłego roku zaspoilerują zakończenie :D I tak, jakby ktoś nie wiedział - choć wszyscy z udzielających się wiedzą, lecz gdyby ktoś nagle się włączył do dyskusji choćby po premierze "bannerlola"- Martin zdradził zakończenie twórcom. Pewnie teraz sobie zapuści jeszcze dłuższą brodę, by mieć w co pluć.