Manveru
Karczmarz zaczął schodzić do piwniczki, do której schodził, gdy żegnał się z Tobą dnia poprzedniego. Nie wyczuwając zagrożenia i ignorując słowa Theodlinga ,ponaglony chęcią nie oberwania sierpem w rzyć, schodzisz tuż za nim. Gdy znalazłeś się na dole, poza wszechogarniającym mrokiem zauważyłeś karczmarza, zapalającego pochodnię.
-A teraz wydostańmy się stąd, zanim stanie się to miejsce naszym grobem
Theodling
Zszedłeś na dół jako trzeci, zauważyłeś wielkie pokłady alkoholu oraz resztę Twoich kompanów, która chyba żyje...
Borin
Manveru bez chwili zastanowienia zniknął tuż za karczmarzem i jak na elfa przystało, bardzo zręcznie zeskoczył na dół. Mając w głowie ważniejsze rzeczy niż myślenie za ile te dzikusy podpalą ten przybytek, wchodzisz na drabinę i schodzisz coraz niżej. Najwidoczniej obawy Theodlinga się potwierdziły. Nikt nie przeżył by takiej ilości alkoholu , gdyby musiał wypić wszystko co tu jest... Lekko uśmiechnięty uświadamiasz sobie, że chyba wasz rycerzyk ma wstręt do alkoholu.
Beorn
Chciałeś pobiec na wroga po wyrzuceniu sztyletu, lecz drogę uniemożliwia Ci Twoja własna barykada.
Brego
Zamieszanie jest tak duże, że mało kto interesuje się karczmą...