Manveru
Theodling
Borin
Podążacie za karczmarzem wgłąb karczmy. Mijając zasłonę dzielącą główną salę i pomieszczenie za nią. Kilka kamiennych piecyków sięgających Ci do pasa grzeje tak potężnie, że przy wejściu omal nie zemdleliście . Po prawej znajduje się szafka z wyłamanymi drzwiczkami wisząca na ścianie, zaś na niej stoją jakieś słoje, butelki oraz moździerze. Podłoga też nie jest czysta, gdyż widziclie na niej resztki mięsiw, kaszy i pyr. Karczmarz rozwierając zapadnię w podłodze mówi:
-Jeśli Wam życie miłe, schodźcie tu czym prędzej...
Beorn
Brego
Barykadujecie drzwi przy pomocy ław, lecz niestety drzwi są otwierane do zewnątrz co utrudnia, wręcz uniemożliwia unieruchomienie ich. W chwili gdy ława została przystawiona do framugi drzwi, same drzwi zostały otwarte dość mocnym szarpnięciem. Waszym oczom ukazał się mężczyzna w wieku około 35+. Cały jest brudny, prawdopodobnie umazany błotem, zarośnięty dość okazale, jak to na dzikusa, W na sobie ma coś co przypomina pancerz z niewyprawionej skóry niedźwiedzia, a w jego ręce jest dzierżony prymitywny, aczkolwiek ciężki topór( prymitywnie złączone ostrze z drzewcem). W tej chwili ma w lewej ręce uciętą głowę chłopca stajennego, który budził Brega, przez co omal obaj nie zwymiotowaliście.