Ja z Nordami rozbiłem Veagirów, pozostawiając tym drugim tylko dwa zamki i dwie wsie.
Podczas wojny z nimi byłem wasalem Króla Nordów, kiedy na mapie pozostało nie podbite ostatnie miasto Khudan, odmówiłem dalszej służby Królowi, który i tak pozostał moim przyjacielem i ruszyłem na Khudan i to też fartem, bo w drodze do Khudan, zorientowałem się, że Hanat Khegricki oblega miasto, zaatakowali ale Veagirowie złoili im skórę swoimi harcownikami i łucznikami, jednak po tym pozostali odsłonięci i wraz z 100 moich huskarłów i 30 Sarraceńskich łuczników lub byli to 30 Swadiańskich kuszników(już nie pamiętam) zdobyłem miasto, walka była ciężka i długa. Veagirowie wypowiedzieli mi wojnę, a po chwili zaproponowali sojusz, mogłem zarządać od nich sporo forsy, jednak zarządałem tylko tysiąc bo bałem się, że odrzucą a miałem już dość wojny, podejrzewam, że znudził bym się gdybym nadal wojował.
Aczkolwiek gra jako wasal(miałem pod sobą 3 zamki jako lenna) była ciekawa.
Teraz mam swoje królestwo (Królestwo Polskie :D ) ze stolicą w Khudan(dobrze położone miasto), jeden zamek i 4 wsie, nikt mnie nie napada, ze wszystkimi mam sojusz, skupiam sie nad rozwojem miasta i okolicznych włości, potem mam zamiar uderzyć na wrogów moich przyjaciół Nordów, a o wrogów nie problem bo do Nordów co i rusz ktoś wyskakuje. Myślę by następnie uderzyć na Rhodocków, jednak troszkę się ich lękam, mają dobrych włócznikó/pikinierów, co potrafią zatrzymać ciężką jazdę no i w polu w walce też najgorsi nie są.
Moja Armia?
100Huskarłów(piechota) 30 łuszników saraceńskich(strzelcy) i 15 najemnych jeźdźców( (kawaleria) z tym że tych chcę wymienic na rycerzy i obecnie szukam najlepszej jednostki, bo dopiero od paru dni zacząłem stosowac kawalerię, po tym jak prawie odniosłem klęskę gdy trafiłem na oddział Veagirskich rycerzy albo Saraceńskich, prawie mnie rozgnietli swoją ciężką jazdą, straciłem prawie wszystkie jednostki, i sam ledwo uszedłem z życiem dobijając ostatnich wrogów, którzy już byli w odwrocie) posiadam obecnie w garnizonie polowym (w zamku 150, w Khudan 350) i niestraszny mi nikt.
W POLU Grupuję piechotę i strzelców tych drugich stawiam 20 kroków za piechotą na wzniesieniu, jeżeli nei ma wzniesienia to kombinuje by chociaż trochę byli wyżej, zdarza sie, ze jest pąłsko to w tedy stawiam ich 30 krokó za piechotą, a sam wraz z kawalerią ruszam na przeciw, manerwrując od boku uderzam w oddział wroga rozbijając go, łucznicy robią swoje, a gdy wróg jest w zasięgu huskarłów, zasypują go gradem toporów i bitwa kończy się.
PODCZAS OBLĘŻENIA grupuję piechotę na murach, strzelcó zostawiam na pozycjach, i sam staję w pierwszej lini przy wyłomie karając wroga dwuręcznym wielkim mieczem wymieniając go od czasu do czasu na szybszy jednoręczny mistrzowski miecz chowając sie za tarczą huskarła.
Sposób na Veagirów?- Jak najszybciej pozbądź się z pola ich łuczników, albo przynajmniej większości ich, bo są naprawdę świetni a bez nich są bezbronni i odsłonięci. Podczas gdy twoi Łucznicy prowadzą ostrzał, a od przodu są ubezpieczani przez piechotę ty wykonaj manewr na tyły wroga i od tyłu ścinaj V. łuczników jak grzyby w lesie. Dobrym mykiem jest ustawienie kawalerii, zgrupowanei, udanei sie na tyły wroga i nakazanie kawalerii ruszyć za toba, przejadą po wrogach jak po błocie, co ułatwi zadanie łucznikom i piechocie, by ich dobić. Często też kawaleria dobija właśnie już ostrzelanych walczących w piechocie żołnierzy.
Sorry, się rozpisałem.