Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?  (Przeczytany 9023 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Summoner

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 13
    • Piwa: 0
    Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « dnia: Października 28, 2008, 22:52:07 »
    Witam!
    Tak jak w temacie - chłopki już trenowałem, wychodziły siostry miecza. Chłopa jeszcze nie trenowałem, ale powinien wychodzić Mercenary Cavalry, może również hired blade, nie sprawdzałem. Nie sprawdzałem również czy można awansować mercenary crossbowman - da się? Powracając do manhunters, właśnie z nudów kilku trenuję. Wychodzą żałosne ceny i umiejętności jak u niedorozwoja, ponadto chodzą w pedalskich różowych czepkach co mnie strasznie irytuje bo mam całą armię nordyckich barbarzyńców ( i jedną sword sister xD ). Co Wy sądzicie na ten temat?

    PS: Wiem, że największym koksem jest Swadian Knight i w czystej kalkulacji nie opłaca się brać nikogo innego, ale czasami można chyba przestać być cyborgiem... :)
    PS2: Pierwszy post, mam nadzieję że nie łamię regulaminu :D

    Offline Messer

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 272
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #1 dnia: Października 29, 2008, 09:39:38 »
    Ja takich "cieniasów" jak łowcy głów i leśni bandyci zostawiam w zamkach i robią u mnie jako mięso armatnie podczas oblęzenia, a czasami uda się im kogoś ubić to zasłużą na żołd, najlepiej trenować regularne jednostki rekrutowana w wioskach lub odzyskiwane w bitwach, zauważyłem ze praktycznie każda frakcja ma swoje dobre jednostki, np. rhodocki sierżant nie wygra pojedynku z nordyckim husklarem ale za to sierżanta szkoli się szybciej,a zanik nordycki weteran zostanie husklarem może polec w walce, także czy rycerz czy strzelec to tylko zależy od sposobu walki każdego gracza i jego preferencji estetycznych( mi sie podobają fajne kapaliny na głowach Rhodoków ;-) ), ale reguła jest taka im więcej, tym lepiej.

    Offline Calathar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 128
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #2 dnia: Października 29, 2008, 11:51:46 »
    siostry miecza i hired blades trenuj tylko,reszta sie nie opyla,najemna kawaleria jest gorsza od rycerzy...acha,z jencow sugeruje porekrutowac korsarzy,co prawda im juz nie rozwniesz niczego,ale bardzo dobrze walcza (moim zdaniem poziom nordyckiego wojownika/weterana) i nordyccy lordowie zazwyczaj maja ich sporo jako jencow (ofc przy zalozeniu ze walczysz z nordami ;D )

    Offline Nestorius

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 24
    • Piwa: 0
    • "Kto buców nie tłuce, ten sam jest bucem"
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #3 dnia: Października 29, 2008, 13:32:15 »
    Zgadzam się - korsarze są naprawdę w porzadku, potrafią namieszać i ładnie wyglądają, kolekcjonuję ich w miarę możliwości ;) Z tym chłopstwem to problem taki, że za długo by czekać, aż coś pożytecznego się wykluje, więc chyba nie warto (poza tym - baba wśród 50 rycerzy? Rany Boskie :P )

    Odnośnie elitarnych jednostek (może to lekki offtop) - mam nieodparte wrażenie, że pewne frakcje mają fory w tej kwestii : "wyklucie" swadiańskiego rycerza trwa nieporównanie szybciej niż huskarla czy gwardzisty wareskiego (tfu, wegirskiego :P). Prawdopodobnie dlatego, że rycerz ma większe szanse przeżycia, jako ze jest konny. Ponieważ niemniej huskarlar są niesamowici, jak jest ich trochę więcej, dlatego ja każdego wyhodowanego oddają do zamku, gdzie mi rośnie taka kupka już od dłuższego czasu (na razie jest 15). Ogólnie - od czasu jak otrzymałem zamek - przyjąłem taką strategię, że każda elitarna jednostka (przede wszystkim swadiańscy rycerze, huskarlar i rodoccy strzelcy - ekumenicznie, a co!), która mi się wykluje, wędruje do zamku gdzie czeka na Bitwę Dnia Sądu Ostatecznego (i wtedy im wszystkim pokażę!). Człowiek czuje się zdecydowanie spokojniejszy dysponując 70 rycerzy i 80 strzelców rodockich...

    Tak, to zdecydowanie offtop (ale może uwagi się przydadzą)...

    Offline Calathar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 128
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #4 dnia: Października 29, 2008, 14:04:05 »
    co do rhodokow w ogole,oni tak szybko "ewoluuja" ze nawet nie zdaza mi wyzrec zarcia z inv jak ich trenuje na korsarzach...:P rhodocy sluza mi za defensorow moich zamkow i miast...za to huskarlowie,owszem,dlugo...ja sie dozbieralem kupki liczacej 33 dusze poki co :] zreszta ja mialem dosc ciekawa metode zdobywania zamku,poprostu zrobilem to nie majac pana nad soba a potem sie przylaczylem do swadian,ktorzy z rhodokami wojny nie mieli,i z glowy (zamek to Ibdeles,moim zdaniem najpiekniejszy zamek w grze)...co do jednostek strzelajacych to ja preferuje vaegirskich strzelcow,sam zreszta zamienilem kusze na luk u mojej postaci...pozatym fajniej wygladaja :P ale tak tylko dodam ze jak ktos ma male mozliwosci "surowcowe" ze tak powiem,to do zdobywania zamkow rycerze sie rowniez nadaja,a w polu sa lepsi od huskarli,wiec jak ktos ma malo dowodzenia i malo reputacji,wiec i ograniczona ilosc ludkow w kompanii,to bardziej polecam rycerzy :)
    a co do siostr miecza,polecam cierpliwie je trenowac,gdyz to najlepsza lekka kawaleria w grze,przewyzsza wg mnie khegrickich lansjerow (opancerzeniem-plyta lub kryta),szkoda ze nie maja lanc,i tylko niektore maja lekkie kusze,ale cos za cos :) pozatym ladnie wygladaja ;D

    Offline Messer

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 272
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #5 dnia: Października 29, 2008, 14:13:07 »
    Ja przyłaczyłem sie do rhodoków, wojne mam ze wszystkimi, więc jak bym mógł walczyć innymi wojakami jak nie rhodockimi, jeżeli "zdobywam" innych to ładuje ich do zamku jako obrońców ale staram się niemieszać armi, bo przeciez oni w rzeczywistości to by sie pozabijali, jest to moim zdaniem uczciwe bo niemam "piątej kolumny" w swojej armi i niemusze bac się ciosu w plecy ani friendly fire, pozatym nielubie mieć haosu w oddziale bo czasami niema miejsca by kogoś awansować.

    Offline Calathar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 128
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #6 dnia: Października 29, 2008, 14:22:21 »
    co do realizmu,to ja moich huskarli traktuje jako najemnikow,tacy nie zdradzaja poki sie im placi i maja dowodce ktory sam walczy w polu i nie przegruwa bitew (zazwyczaj :P )

    Offline Nestorius

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 24
    • Piwa: 0
    • "Kto buców nie tłuce, ten sam jest bucem"
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #7 dnia: Października 29, 2008, 16:32:24 »
    Hmm... Myślę, że wątki narodowe średnio pasują do określania realizmu w grze stylizowanej na tzw Wieki Średnie :) Skoro jestem swadiańkim rycerzem, mającym zarówno swadiańskie, jak i nordyckie (nordowe?) włości, to czemuż-by nie czerpać z bogactwa inwentarza? No kaman! Liczy się przeca kogo są poddanymi, aint? Natomiast rodoccy pawężnicy w armiach innych frakcji pasują a i owszem, bo kogóż-to nie rozjeżdzali francuscy rycerze pod Crecy jak nie najętych przez nich samych genueńskich kuszników?

    Offline Summoner

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 13
    • Piwa: 0
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #8 dnia: Października 29, 2008, 23:20:23 »
    Dziękuję za odpowiedzi. Wytrenowałem Manhuntera do końca - wyszedł Slave Chief, życzył sobie więcej kasy niż Swadian Knight, miał 46 życia, żałosną zbroję a twarz jeszcze gorszą. Jak tylko zapamiętałem jego statystyki od razu go zwolniłem, całą resztę manhunterów itd. również. Teraz będę hodował chłopa.
    Co do Rhodoków to są moim zdaniem trochę słabi. Szybko się ich trenuje ale równie szybko umierają i dziwnie wyglądają w tych hełmach. I mają jakieś obwieśne dwuręczne kosy. I strzelcy też są tacy sobie. Jednak bardziej opłaca się trenować dłużej, bo huskarle (ktoś już wymyślił jak się to odmienia? :D) przynajmniej nie będą padać jak na nich gołąb narobi.
    Odejdę trochę od tematu i poruszę kwestię nacji. Właściwie to wszystko jedno którą się gra, przecież i tak po krótszym czasie ma się armię ze wszystkich pięciu. Przynajmniej ja tak miałem, że chodziłem z nordycką piechotą, swadiańską konnicą, khergickimi strzelcami, vaegirskimi łucznikami i rhodockim mięsem armatnim. Fakt że się za to buli, na razie doszedłem do magicznej granicy 5000 żołdu. Wyrabiam na to spokojnie ale sam mam mało zamków więc mało do obstawiania, więc nie mogę się wypowiedzieć w pełnej skali.
    Podkreślam, że to wszystko tylko moja opinia i po takiej czy innej argumentacji mogę zmienić zdanie :)
    Pozdrawiam

    Offline Nestorius

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 24
    • Piwa: 0
    • "Kto buców nie tłuce, ten sam jest bucem"
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #9 dnia: Października 30, 2008, 09:25:10 »
    Well... jak dla mnie to rodoccy strzelcy są bardzo przystojni - ładne zbroje, śliczne kapaliny i jeszcze ten wąsik :P Nie mają glewii jak mówisz, tylko miecze do walki wręcz; zdaje się, że masz na myśli rodockich pajkmenów, o nich się nie wypowiadam bo nie mam, jako że nei są potrzebni. Rodoccy strzelcy natomiast mają kusze na +147 i 55 HP (tyle co swadian knight) zatem "cienkimi" bym ich nie nazwał.

    Co się tyczy mięsa armatniego - tu, jak mi się wydaje najlepiej sprawdzają się nordowie, szybko aprgrejdowani do nordyckich żołdaków. IMHO najlepsza relacja siły do ceny do czasu szkolenia.

    Natomiast elitarne nordyckie jednostki ja tam odmieniam po Bożemu, tzn tak jak oni sami mowili o sobie - sing, HUSKARL, pl. HUSKARLAR; dobrze brzmi i likwiduje problemy :D Można też drogą okrężną - skoro słowo "król"l pochodzi (przez Czechy od Franków czyli germanów) od "karl" (czyli "wolnego człowieka") to mozna huskarlar przełożyć na huskarlów (tak jak król - królów).

    Hope I helped :P
    « Ostatnia zmiana: Października 30, 2008, 09:28:18 wysłana przez Nestorius »

    Offline Messer

    • BANITA
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 272
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #10 dnia: Października 30, 2008, 09:45:01 »
    Ja postawiłem na jednolitą armię składającą się tylko z rhodocków, jak zwerbuje lub odbiję kogoś innego to odrazu daje go do zamku lub miasta, zawsze odbierze jakąś strzałę od wroga lub zasłoni mojego ;P. Uwazam że armie piesze lepiej nadają sie do walki i tej w polu i oblężeń, ale to moje prywatne zdanie, armie piesze w zwarciu(podczas obrony) rozniosą każdego a jeźdźcy... nawer Swadiańscy rycerze osaczeni przez wroga prędzej czy później padną trupem.
    Mam armie 70 Rhodockich strzelców i 60 Sierżantów i na mapie mało kto jest mi w stanie podskoczyć.


    Jeżeli chodzi o inne nacje to każdy ma swoje preferencje co do taktyki walki itp, ale w M&B chodzi głównie o umiejętności Gracza, bo to on pociąga za sznurki ;-).

    Offline Bargian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 11
    • Piwa: 0
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #11 dnia: Października 30, 2008, 11:02:52 »
    Tez jezdzilem z jednolita armia - nordowie.
    40 huskarli, okolo 40 w drodze i z 30 lucznikow.
    Po jakims czasie lucznikow zamienilem na rhodockich strzelcow, i to byla dobra wymiana.
    Wiekszosc walk przy podobnej liczbie wygrywalem praktycznie bez strat.
    Miasta zdobywalem tracac kilkunastu ludzi i z polowa ranna wychodzila.
    Walki 100 vs 270 wygrywalem tracac max 10 jednostek (glownie lucznicy) - aha, no i jeremus z chirurgia na 7 poziomie swoje robil :)
    (Poziom trudnosci - wszystko na srednie, 216 ludzi na polu walki.)

    Nie cierpialem walczyc z chanatem ... lucznicy konni sa tak wkurzajaca jednostka ze po prostu szlag trafia :)
    Przynajmniej jak ma sie sama piechote ....

    Offline Calathar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 128
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #12 dnia: Października 30, 2008, 11:18:33 »
    ja dobrze walczysz z konia,i ogarniasz sie w rozkazach,to majac 30 swadianskich rycerzy na rowninie rozwalisz kazdego ;) a rhodocy padaja jak muchy ;) mam 72-gi dzien w grze i rhodocy wyeliminowani przez swadian (czyli i mua) :) a do obrony miast to nordowie i korsarze...kawaleria w tej grze to potega,pod warunkiem ze nie puszczasz jej do rzeki lbo pod  gore i jak wrog ma przewage to f2->f3>f2>f3 i jedziesz z lachmytami ;]

    Offline Summoner

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 13
    • Piwa: 0
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #13 dnia: Października 30, 2008, 14:19:41 »
       Oczywiście chodziło mi o Rhodok Sergeant, u mnie połowa jest z Shortened Military Scythe (mam nadzieję, że dobrze napisałem). Wiadomo nie mówię, że Rhodokami z nikim się nie wygra, są do.. niczego itd. Każdy ma inną taktykę, każdy woli inne wojsko, każdemu się podoba inna zbroja (ciekawym czy komuś podoba się różowa wełniana czapa :D) a niektórzy lubią z gołą klatą. Tak samo każdy woli inne bronie. Ja nie lubię Rhodoków, bo są tacy pośredni między dobrą piechotą a dobrymi strzelcami. Najbardziej lubię konnicę (pierwsza postać - sama konnica :)) ale potem przekonałem się, że można zaprowadzić wroga do zamku ale na odwrót już nie, więc zrobiłem armię elitarnych nordyckich wojowników (wszystko byle ominąć błędy w słowie "huskarl" :D) i jak człowiek ma dobrą taktykę to każdego rozwali.
       Teraz po krótce opowiem o mojej strategii - każę utrzymać pozycję i teraz zależnie od wroga :
        a) kusznicy, łucznicy, wszelkiego rodzaju strzelcy na piechotę - armia staje przed pagórkiem żeby nie zdążyli zaatakować na dystans;
        b) konnica bez łuków - najlepiej stanąć na wzgórzu w ciasnej grupce żeby się zatrzymywali na moim wojsku, sam pilnuję boków;
        c) konnica z łukami - TAB -> YES. Albo zmieniam obrażenia na siebie do 1/4 sam i gonię za nimi, ale zdarzało mi się to bardzo rzadko bo khergitów wykończyłem jako pierwszych i walczyłem z nimi tylko w zamkach, w polu dawałem pole do popisu lordom.
    Na koniec powinienem napisać jeszcze o piechocie ale chyba nie ma innego wyjścia niż "idzcie i zabijajcie w imię allaha". Można ewentualnie rozproszyć samemu wrogie wojsko i tak dać walczyć hus... eliitarnym nordyckim wojownikom :)
       Powracając do tematu - nie wie ktoś, czy Mercenary Crossbowman da się ćwiczyć dalej? Bo nie sprawdzałem, a teraz nie mam dostępu do kompa z M&B.
       Pozdrawiam

    Offline Calathar

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 128
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Manhunters, peasants, peasant women - czy warto trenować?
    « Odpowiedź #14 dnia: Października 30, 2008, 14:57:11 »
    nie da sie,u mnie robia za "zapchajdziury" ;]