A ja mam pomysł, a ja mam pomysł, ha.
Gramy w Shadowrun, ale na zasadzie którą określę - "koleś masz dosyć, zamykamy".
Jeśli nie wiecie jak wygląda świat Shadowrun, to koktajl w proporcji 1:1 cyberpunka i fantasy, podawany w sosie a'la lata osiemdziesiąte.
Mamy karczmę, czyli knajpę dla Shadowrunerów, facet który ją prowadzi chce ją zamknąć i iść do domu, ale wie że lepiej będzie zrobić to spokojnie. Wyprasza więc gości, ale zaczyna od tych najmniej problematycznych gdy zrobi się pusto wtedy prawdziwi Shadowrunerzy wyjdą bez awantur, facet zna swój fach, wie jak odróżnić pozerów od prawdziwych twardzieli.

Jako gracz siedzisz w knajpie i opisujesz co robisz i mówisz. Jeśli trzymasz poziom otrzymujesz punkty, które zwiększają twoją reputację, punkty są co dziennie odejmowane przeze mnie jako MG. Czyli jeśli wyjdziesz na mięczaka - wypadasz z gry.
Siedzisz ubrany w "leginsy" i dżinsową katanę, na plecach masz katanę samurajską i odpalasz cygaro strzelając z Uzi - punkt.
Jeśli mówisz w taki sposób, że słowa można zapisać tylko aerografem to znaczy, że trochę jeszcze posiedzisz w knajpie, jeśli jednak grozisz wszystkim w sposób mechaniczny, naśladujesz pomysły innych, lub nie robisz nic - wylatujesz na ulice zanim zdążysz powiedzieć, że z znasz osobiście Robocopa. :)
Wygrywa ten z graczy, lub gracze którzy zostaną najdłużej, pomimo odejmowanych coraz szybciej punktów reputacji.
W realnym świecie gra polega na tym, że co dziennie odejmuje punkty i przyznaje oceny za budowanie reputacji. Zaczynamy szybko, może grać dużo osób, można się dołączyć.
Czy są pytania?